Przejdź do treści
Wczytuję...

Instrukcja przeżycia w warunkach wchodzenia w przestrzeń kosmiczną - Iwo Czerniawski

Motywacja jest niepotrzebna! Samoświadomość zamiast motywacji.
Instrukcja przeżycia w warunkach wchodzenia w przestrzeń kosmiczną.

O motywacji. Motywacja a konstrukcja.

Motywacja to problem. Często mówi się - aby coś osiągnąć - potrzebna jest motywacja. Motywacja działa - ale na krótko - np. na czas szturmu pozycji wroga, albo na czas ucieczki przed wściekłymi psami - wtedy można odczuć silną motywację. Widziałem ludzi zmotywowanych na tyle, że pokonywali wszelkie granice swojego ciała i umysłu, granice bólu - na bardzo krótko... Większość czasu pozbawieni jesteśmy motywacji jako tej głównej siły napędowej. Pozostaje zaś konstrukcja. Wyobraźmy sobie, że osiągamy totalne prawa roota do naszego mózgu. Totalne. Jesteśmy w każdym jego zakamarku. Wiemy o każdym lęku, każdej blokadzie, każdym problemie. A w zasadzie wyobraźmy sobie, że w dalszej perspektywie problemów tych nie ma! W końcu mamy pełną władzę nad sobą. Jesteśmy w stanie przeprogramować każdy zakamarek, każdy element.

Koncepcja świadomości konstrukcji naszego umysłu, koncepcja przedkładania wysokiego stopnia samoświadomości nad upowszechnioną motywacją jest moją aktualną koncepcją. Dopuszczam fakt, że być może kiedyś ją wyśmieję, zaneguję. Aktualnie jednak odkrywam dzięki tej metodzie. że jestem w stanie więcej - znacznie więcej. Udało mi się rozwiązać masę blokad i problemów, które skutecznie nie pozwalały mi sięgać gwiazd.

Wszystko co piszę w ostatnich dniach - piszę do siebie, przy okazji dzielę się moimi przemyśleniami ze światem. Przemyślenia te pozwalają mi funkcjonować i działać, a nawet żyć (dosłownie). I kolejna ciekawostka - pisząc projektujemy i poznajemy naszą konstrukcję psychiczną. Z jednej strony wyciągamy wszelkie problemy na wierzch i jesteśmy w stanie się z nimi rozprawić, z drugiej zaś programujemy się na nowo, napełniamy swój umysł niezwykłą, ozdrawiającą energią. To twórczy proces. Tworzenie własnego ja. Analiza. Myśl. Impuls. Przemiana. Samoświadomość.

Pielęgnuj stan natchnienia. Chwytaj ten moment.

Oczywiście mówiłem o tym aby się nie podpalać. Aby nie wariować. Nadchodzą jednak momenty niesamowite, cudowne - momenty wielkiego przypływu emocjonalnego, strumienia świadomości bombardującego nas na wszelkie możliwe sposoby. Co robić? DZIAŁAĆ! DOPÓTY - DOPÓKI NIE PADNIEMY! Pod żadnym pozorem NIE WOLNO PRZERYWAĆ TEGO KOSMICZNEGO, NIESAMOWITEGO PROCESU. Jak działać w tym stanie? Czerpać pełnymi garściami, spisywać nuty, pojęcia, wszelkie koncepcje i myśli, jednocześnie zapamiętywać ten stan emocjonalny - tak w naszym umyśle, jak i w całym ciele. Ta twórcza energia to stan, który przemija. Ważne aby maksymalnie skutecznie go wykorzystać.

Prowokowanie stanu natchnienia, stanu cudownego uniesienia

Zbieranie inspiracji, napełnianie podświadomości energią i siłą. Moc podświadomości i jej zdolność do pochłaniania informacji, bodźców, uczuć.

Czasem nie myślimy o naszej podświadomości, jakby pomijamy ją w naszych rozważaniach. Pomijamy tym samym prawdopodobnie tę część naszego bytu, która w ogromnym stopniu decyduje prawie o wszystkim. Życie w zgodzie lub świadomym konflikcie z naszą podświadomością jest ogromną siłą napędową dającą nam wielką moc. Nie chodzi mi o to aby intensywnie analizować własne zachowania, aby starać się nadmiernie zastanawiać, aby pozbawiać się działania spontanicznego. Nie. Praca z naszą podświadomością jest kluczem, pracą w obszarze, który niemal całkowicie decyduje o naszym być albo nie być. Oddzielnym wątkiem, jaki przyjdzie mi poruszyć w moich instrukcjach będzie kwestia pedagogiczna, również aspekt błędów pedagogicznych jakich dopuszczają się rodzice oraz nauczyciele, trenerzy, pedagodzy i wszyscy ci, którzy przekazują wiedzę, występują w roli autorytetów - zazwyczaj manipulując nami, wykorzystując przy tym pozycję przewagi... Właśnie w tym rzecz, że przekazywanie wiedzy jest mało istotne jako takie. Wiedza sama w sobie nie ma większej wartości, nie ma znaczenia - jeżeli nie jesteśmy w stanie jej przyswoić, przetworzyć, wyciągać wniosków, myśleć samodzielnie, myśleć niestandardowo, abstrakcyjnie i co ogromnie istotne - jeśli zwyczajnie nam nie zależy. Kwestia motywacji wypływa bezpośrednio z naszych programów, jakie zaszczepione mamy w podświadomości. Spadek i depresja wynikać może z różnych porażek, z bieżących niepowodzeń. Niepowodzeń może być tym więcej - im bardziej złożona jest nasza struktura mentalna, im więcej przeżywamy, im bardziej myślimy. Im więcej wiemy. Z kolei stan całkowitej harmonii również nie musi być (nie jest?) pozytywny z punktu widzenia procesu twórczego.

"Nic mi się nie chce. Nie mam już siły. Zawiodłem się na ludziach..." - te i inne głosy huczą z tyłu głowy, skutecznie powstrzymując nas przed pewnym marszem po nasze cele. Studium przypadku tych stanów jest jednym z kluczowych elementów zdolnych stanowić o przełamaniu.

Chciałbym podzielić naszą pracę z podświadomością na zasadnicze dwa kierunki: praca bezpośrednia oraz pośrednia.

Bezpośrednia praca z podświadomością polegać będzie na ŚWIADOMEJ rozmowie ze sobą.
W walce o wieczność, w tym momentami nierównym starciu będziemy często wystawiani na próby. O świadomej pracy z naszą podświadomością będę mówić więcej. Pragnę jedynie zauważyć, że zgłębienie struktury własnej podświadomości, sprawne poruszanie się po wszelkich jej zakamarkach jest prawdopodobnie jednym z najważniejszych czynników mających wpływ na nasze działania.

Pośrednia praca z podświadomością to przyjmowanie informacji, bodźców, sztuki, literatury, jak również praktycznie wszystko to, co robimy. Wszystko bowiem ma wpływ na naszą konstrukcję. Jeżeli studiujemy technikę antenową może okazać się, że zaczynamy dostrzegać więcej w aspekcie teatru. Zresztą na dobrą sprawę teatr nie istnieje - a wszyscy ci, którzy wykładają wszelkie klasyczne teorie teatralne - równie dobrze mogliby przebierać się za rycerzy i uczestniczyć w rekonstrukcjach historycznych. Nie chciałem teraz mówić o teatrze gdyż temat ten może spowodować w moim przypadku mocne odejście od tematu - jednak delikatnie wytłumaczę - ja nie mówię o tym, że teoria jest zła, że klasyka teatru jest zła. Ja mówię jedynie o tym, że powinniśmy ją znać i iść dalej - zamiast życie poświęcać egzaltacji klasyczną formą teatralną. Generalnie każda egzaltacja jest zła. Zła w sensie – nierozwojowa, nietwórcza.

O gwałtownych zmianach - sprawne manewrowanie.

Zdolność do wykonywania gwałtownych, wręcz drastycznych manewrów jest kolejną cechą nieodzowną. Niezbędną. Tworzącą naszą wielką siłę. Jest to zdolność niezwykle istotna w wychodzeniu ze wszelkich opresji, jak i w poszukiwaniu rozwiązań niestandardowych, twórczych.

Świadomość porządku, struktury i jednoczesny sprzeciw wobec nich może być niezwykle ciekawą metodą twórczą. To właśnie łączenie cech buntu i porządku stanowi niesamowitą wartość zdolną wywracać dotychczasowy porządek do góry nogami. To jak dobry oddział bojowy, doskonale zorganizowany - jednocześnie o bardzo wysokim bojowym duchu. Organizacja połączona z fanatycznym natchnieniem. Sprawne manewrowanie może być pozornie postrzegane jako niekonsekwencja, częste zmiany decyzji, pozorny brak obranej drogi, konkretnej drogi. Tak to wygląda z zewnątrz. W rzeczywistości jednak to, jak bardzo elastyczni jesteśmy, to, jak szybko jesteśmy w stanie podważyć własną myśl i uformować nową, lepszą - będzie w ogromnym stopniu stanowiło o powodzeniu naszych działań, będzie stanowiło o naszym rozwoju.

Patrzenie z boku.

Niesamowite odkrycia, których nie jesteśmy w stanie dostrzec będąc całkowicie zaangażowanymi w proces, zwyczajnie umykają nam. Jest to pewnego rodzaju zagadka - wynikająca jednak z konstrukcji podświadomości. Oto bowiem będąc całkowicie w danym procesie - bardzo ciężko jest nam myśleć o innych, różnych, ciekawych, alternatywnych rozwiązaniach. Nasza uwaga w ogromnym stopniu skoncentrowana jest na pracy w ramach procesu - na tworzeniu w ramach przyjętego porządku. Może się stać tak, że my zwyczajnie nie dopuścimy do naszego umysłu żadnego innego, alternatywnego rozwiązania. Są więc sytuacje, kiedy koniecznie musimy się zatrzymać, kiedy musimy wyjść z siebie, zmienić kompletnie tempo, rytm. Zmiana otoczenia, zmiana miejsca, zmiana, zmiana. Każda zmiana daje nadzieję na poprawę, daje możliwość patrzenia inaczej na problem. Różne są praktyczne metody zatrzymania, wyjścia z siebie. Bardzo dużo daje opisanie tego co aktualnie robimy. Analiza na papierze, komputerze zmusza nas do dokładnego przeanalizowania naszego działania – daje nam możliwość przyjrzenia się naszemu działaniu z boku. Takie szczegółowe rozpisanie wszystkich naszych działań powoduje, że musimy zatrzymać się i odpowiedzieć na cały szereg pytań. Musimy te pytania sobie zadać. Często w trakcie takiej analizy możemy odszukać błędy, możemy też natknąć się na całą masę nowych pomysłów. W dowolnym wypadku analiza „na papierze” przynosi nam wnioski naturalne, płynące jako konsekwencja naszych wszystkich myśli zgromadzonych w podświadomości. Bardzo dużo daje też przerwanie procesu. Co istotne – nie należy go przerywać zbyt często – chodzi raczej o to, aby raz na jakiś czas dokonać przerwy – tudzież zmienić formę aktywności. Wracając do kontynuowania procesu okaże się, że jesteśmy dalej, znacznie dalej. Podświadomość zrobiła swoje. Bardzo często można zjawisko to zaobserwować w aspekcie ćwiczenia na instrumencie. Po przerwaniu ćwiczenia i zrobieniu przerwy, nawet dłuższej, może okazać się, że zrobiliśmy więcej niż gdybyśmy cały ten czas poświecili ćwiczeniu.

Pomimo próby logicznego ułożenia wszystkich myśli - potencjał jaki zacznie się przed nami otwierać stworzy kolejne problemy. Całą masę problemów, których normalnie nie było. Wielka sprawa - stan "nadmiernej" wiedzy - w rzeczywistości braku wiedzy (wszystko jest mocno, bardzo mocno relatywne). Im więcej wiemy - tym więcej problemów się rodzi. Zjawisko jest znane co poniektórym - szczególnie tym, którzy lubują się w wiecznych poszukiwaniach, w planowaniu. Problem nadmiaru wiedzy może być ogromny, może tworzyć całkowitą blokadę działania, całkowitą blokadę wynikającą z wewnętrznego błędu logicznego - ilość rozwiązań jakie podsuwa nam umysł jest tak ogromna, że nie jesteśmy w stanie nad nimi pracować, nie jesteśmy w stanie ich opracować.

Problemy wyboru optymalnych rozwiązań.

A co ciekawe - wszystko o czym piszę w kontekście podboju wszechświata było jedynie podsumowaniem procesu myślowego w zakresie tworzenia jednego tylko portalu internetowego. Inna sprawa, że w normalnych warunkach nad tworzeniem takich systemów czuwają zastępy projektantów, project managerów, programistów, specjalistów od usability, webdesignerów. A nie jeden muzyk (to jedyne moje oficjalne wykształcenie). Tym niemniej proces ten jest uniwersalny - szczególnie gdy próbujemy zmierzyć się z problemem wielkości kosmicznej. Zupełnie inna sprawa, że portal (portale) ten jest podsumowaniem mojej 10 letniej pracy, a kreowana przeze mnie struktura jest początkiem, startem, który zaprojektowany w ten, a nie inny sposób pozwoli na rozwój, bezgraniczny rozwój. A portali takich w zanadrzu mam dziesiątki. A portale te to tylko malutki wierzchołek wielkiej, gigantycznej góry lodowej - a w zasadzie całego archipelagu gór lodowych. Problem wyboru pojawia się zawsze tam, gdzie pracujemy nad zadaniami bardzo złożonymi, szczególnie zaś wtedy, gdy jesteśmy sami w całym procesie. Ciężko jest nam polegać na opinii innych, gdyż to nasz projekt, oczywiście możemy próbować rozmawiać z innymi, jednak często może to jeszcze dodatkowo wprowadzać nas w błąd. Istotne jest odnalezienie takiej metody pracy aby nauczyć się rozmawiać z samym sobą. Bardzo pomocne może okazać się pisanie. Pisanie planu, scenariusza. W momencie gdy zaczynamy pisać o swoim problemie, o swojej koncepcji, zaczynamy pracować z własną podświadomością, zaczynamy wyciągać na wierzch pewne sprawy. Pomagają rysunki, szkice, mapy myśli. Istotna jest konsekwencja – konsekwentna praca nad rozwiązaniem problemów. Często istotne będzie odważenie się na rozpoczęcie – nawet bez stworzenia ostatecznego kształtu naszego projektu. W tym miejscu nie będę rozpisywał całej metodyki pracy nad problemami wyboru – podkreślam jedynie problem – występuje on zawsze wtedy, gdy jesteśmy pogrążeni w pracy. Zawsze będziemy się wahali w obawie przed podjęciem złej decyzji. Sprawa komplikuje się szczególnie wtedy, gdy decyzji musimy podejmować bardzo wiele. I zawsze uda nam się rozwiązać każdy problem – jeżeli będziemy bardzo konsekwentni i jednocześnie będziemy stosowali różnorodne metody pracy. Twórcze podejście do całego procesu będzie sednem, podstawą całego sukcesu w tym złożonym procesie. Brak takiego podejścia do procesu twórczego, jak również do procesu dydaktycznego, charakterystyczne jest dla niemal wszystkich uczniów, nauczycieli, dla wielu osób usiłujących coś zdziałać, stworzyć. Brak niestandardowego myślenia w całym procesie jest przyczyną bardzo powolnych osiągnięć. Istnieją bowiem metody pozwalające przyspieszać naukę, postępy w zaskakującym tempie – zarówno w dziedzinach technicznych, jak i artystycznych - szczególnie sprawa tyczy się muzyki, aktorstwa, teatru. Twórcze, elastyczne podejście, pasja, wizja oraz wielka determinacja i nie poleganie na autorytetach, kontestacja wszelkich dotychczasowych prawd przy jednoczesnej wszechwiedzy, głębokim poznaniu wszelkich dotychczasowych metod – to wszystko będzie stanowiło podstawę naszych sukcesów, naszej twórczej walki.

Piękny stan prostoty - nagroda za naszą żmudną walkę, za naszą ciężką pracę! Przychodzi do nas nagle – pozwala szybko rozwiązać problemy. Często stan ten przychodzi gdy po intensywnej pracy odpuścimy, odpoczniemy, weźmiemy prysznic – zanurzymy się pod wodą. Często nie musimy robić nic, złote myśli, proste i logiczne rozwiązania przyjdą do nas same.

Myląca siła autorytetu.

Musimy przyjąć pewne założenie. Nie ma autorytetów. ŻADNYCH autorytetów. Już samo to zdanie jest paradoksem, konfliktem - gdyż autorytarnie narzucam tę myśl każdej osobie czytającej te słowa. Nie ma autorytetów - i mówię to ja. Mówię to w sposób twardy i jednoznaczny. Uznajmy, że jest to dygresja. Jeżeli jesteśmy kompletnie w procesie, czasem z niego wychodzimy aby patrzeć z boku i wprowadzać zmiany korekcyjne - lub gwałtowne manewry (bardziej lub mniej świadome), jeżeli poświęcamy się procesowi i cały nasz umysł walczy, ciężko pracuje aby za wszelką cenę osiągać szczyty - każda wypowiedź autorytetów będzie dla nas mocno, bardzo mocno myląca.

BĘDZIEMY POŻĄDAĆ AUTORYTETÓW! Wynikać to będzie z naszego totalnego osamotnienia. Będziemy wierzyli, że znajdą się osoby, wielcy mistrzowie, myśliciele, którzy wiedzą więcej, którzy są w stanie nam pomóc, dać nam inspirację. Być może napotkamy więc ciekawe osoby, które mają obszerną wiedzę w różnych tematach. I znowu postawię sprawę w sposób dwuznaczny. Tak, oni są potrzebni – jako źródło wiedzy, rozwiązań, patentów. Potrzebna jest jednak jednocześnie potężna praca nad sobą, zdolność samodzielnego myślenia, czytania ze zrozumieniem, zdolność dociekania prawdy za wszelką cenę. Brak pracy nad własną konstrukcją i jednoczesne poleganie na autorytetach prowadzi do przekształcania się w niemyślące warzywo, całkowicie uzależnione od swojego mistrza.

Widziałem ludzi, którzy uczyli się u tych samych nauczycieli, u których ja się uczyłem. Widziałem ludzi kompletnie uzależnionych – niczym zombi od nauczyciela, który miał ogromną wiedzę na temat podświadomości, siły podświadomości. Pomimo wielkiej wiedzy – nauczyciel ten w żadnym stopniu nie zdołał pomóc osiągnąć stan jakiejkolwiek samodzielności – tym, którzy uzależnili się od niego, od jego dobrych rad, wskazówek, uzależnili się od siły autorytetu. Nie rozumiałem nauczyciela dlaczego na to pozwala, mogłem się jedynie domyślać. Pamiętam jednak jak w ciągu dosłownie kilku miesięcy nieregularnych zajęć wyciągnąłem setki razy więcej pozytywnych wniosków niż oni, pracując z tą samą osobą przez długie lata.

Kontestacja jako źródło poznania

Podważanie dotychczas istniejącej prawdy, dotychczas istniejących koncepcji może być kolejną potężną siłą stanowiącą o naszym postępie. Podważanie dotychczas istniejących prawd i rozwiązań tylko wtedy nabierze właściwego wymiaru, właściwej siły, gdy procesowi temu towarzyszyć będzie nasza konsekwentna praca, nasze dążenie do zgłębienia prawdy – naszej prawdy. Rzadko jest tak (nigdy tak nie jest?), że istnieje jedna, najlepsza metoda. Nikt tu nie mówi o tym, aby nie poznawać istniejących koncepcji – wręcz przeciwnie. Najlepiej znać je wszystkie – i to dobrze, jednocześnie szukać własnych koncepcji – przeciwstawionych tym znanym dotychczas. Nawet jeśli nie uda się w jakiejś konkretnej dziedzinie odszukać tej własnej metody – cały proces może okazać się bardzo twórczy i prowadzący do niezwykle ciekawych wniosków.

Odwaga.

Różne rodzaje odwagi.
Rzucanie się pod czołg jest stosunkowo prostą sprawą. Znacznie trudniejsze okazuje się przełamywanie kolejnych barier – osiąganie kolejnych prędkości kosmicznych. Odwaga jest jednocześnie zdolnością samomotywacji, zdolnością realizacji postawionych przed sobą zadań (choćby najśmielszych) bez obawiania się o nic, bez oglądania się na nic! Odwagą jest stabilnie podążać do celu – chociaż cel ten jest kompletnie odległy, zazwyczaj wręcz kompletnie niedostrzegalny.

Rekonstrukcja duszy po upadku

Każde niepowodzenie może rzucać negatywny odblask na naszych myślach, na naszej konstrukcji. Nie ma więc piękniejszego stanu niż zdolność podnoszenia się z każdego upadku. Rzecz w tym, że kwestia może być bardzo trudna – jeżeli mówimy o walce o bardzo wysokie cele. Im wyższe cele – tym silniejszy upadek. Na pewnym etapie należy (można?) dążyć do takie stanu samoświadomości, w jakim do każdego upadku odnosimy się ze stosunkiem ambiwalentnym – cały czas projektując w umyśle nasz cel. Świadomość celu i stabilne podążanie w jego kierunku może być wielką siłą stabilizującą i jednocześnie motywującą. Można wręcz próbować ułożyć pewien algorytm – algorytm zwycięstwa, który może z założenia może mieć wpisane w siebie porażki. Każdy pokerzysta rozumie, że pojedyncze porażki są dopuszczalne – pod warunkiem, że efekt końcowy będzie zwycięski. W zasadzie kompletnie nie ma sensu rozpamiętywać przegranych – nie chodzi o to, aby nie wyciągać wniosków – wręcz przeciwnie – idzie o to, aby każda porażka uczyła nas jak jej więcej nie popełniać. I znowu wracamy do koncepcji algorytmu – ważne jest bowiem abyśmy każdą porażkę traktowali bardzo świadomie jako element nauki, jako moment oświecenia, jako bardzo istotną podpowiedź odnośnie kolejnych kroków.

Bolesny upadek. Samoświadomość a upadek. Samoświadomość a procesy sterujące nami.

Każdy upadek jest trudny. I tylko ten, kto nie wznosi się wysoko nie upada. Tylko ten, kto nie działa w warunkach skrajnego ryzyka - nie upada. Jednak to wysoka samoświadomość pozwala nam wytrwać. Samoanaliza, analiza po pierwsze każdego zdarzenia, ale co najważniejsze - analiza naszej psychoreakcji w warunkach skrajnego upadku. Analiza taka pozwala nam zatrzymać się na moment i uświadomić sobie, że wszystko co przeżywamy jest naszą projekcją, zaś to, co się wydarzyło - i tak miało już miejsce i dla naszego dobra jest to, aby skoncentrować się, wyciągnąć wnioski i iść dalej. W każdym przeciwnym wypadku grozi nam depresja. Groźba depresji jest tym silniejsza - im bardziej wierzymy w nasz fantastyczny świat. Świadomość procesu będzie ogromnym zbawieniem dla nas, świadomość tego, że każdy upadek jest zjawiskiem absolutnie naturalnym w osiąganiu prędkości kosmicznej.

Leave a Comment