Przejdź do treści
Wczytuję...

NIE BÓJCIE SIĘ!

Dawno mnie tu już nie było. Powracam z wieściami. Minęły dwa lata i dokładnie wszystko, o czym pisałem sprawdziło się. Mam namacalne dowody. Tak. Dysponuję niezbitymi dowodami skuteczności strategii kosmicznego lotu zaprezentowanego w poprzednich edycjach.

A to dopiero początek.

 

Czas podkręcić ogień!

Już wyszedłem na prostą. Mam obrany kierunek. Wszystko zaczyna wydawać się całkiem proste, w jakimś sensie logiczne. A jednak istnieją pewne zjawiska, ograniczenia, z którymi muszę się rozprawić.

 

BAŁAGAN! CHAOS!!!

Wszechogarniający chaos związany z moim działaniem jest męczący. To jednak jemu zawdzięczam tworzenie się nowego porządku, który co jakiś czas wyłania się z tego zawirowania. Bardzo intensywnie uczę się porządku. Nie umiem i nie chcę, mój organizm nie potrafi przyjąć metodycznego działania, produktywności. Staram się więc otaczać ludźmi, którzy za mnie mają uporządkować to wszystko, co dzieje się dookoła mnie. Nie potrafię jeszcze powiedzieć, co się wydarzy w tym aspekcie – głęboko jednak wierzę, że mój pęd, moja siła jest na tyle potężna, że nie może się już nic wydarzyć, co byłoby w stanie mnie powstrzymać!
Z chaosu rodzi się porządek.

 

Zaufanie!

Ludzie którymi się otaczam otrzymują jedną szansę. Nie ma niezastąpionych. Trzeba dać im najlepsze możliwe wytyczne, instrukcje. Trzeba wybierać tylko najlepszych i najbardziej oddanych. Trzeba zapewnić im wszelkie niezbędne warunki istnienia. I trzeba im ufać bezgranicznie. Do pierwszego razu.

 

Bezwzględność!

I bezwględnie traktować tych, którzy oszukali, którzy stali się wątpliwi. Zero sentymentów. Życie jest zbyt krótkie na marnowanie miłości na niewdzięczników. Tylko żelazna, twarda pięść (łokieć) wycelowana w kierunku każdego, kto odważy się zadziałać przeciw nam, jest optymalną odpowiedzią i postawą przechodzenia przez zasieki życia!

Łamanie barier, tłuczenie szyb, zrywanie zamków

Każda bariera stojąca na naszej drodze winna zostać sforsowana, zniszczona. Ewentualnie wyminięta w sposób przynoszący nam potrójną korzyść. Nie ma czasu – ani na szczególnie filozoficzne przemyślenia w tym aspekcie, ani na żałowanie czegokolwiek i kogokolwiek kto stanął na naszej drodze. On z tej drogi zejdzie. A jak nie to jego sprawa. IDZIEMY!

 

Miłość?

Czy to jest czas na miłość? Ciężko, bardzo ciężko jest mi powiedzieć. Wiem jedno. Wiem, że nie wolno o niej zapominać i nawet jeśli jej nie ma – trzeba pamiętać o tym, że wszystko co robimy, co zaczęliśmy – robiliśmy w jej imię! W imię wielkiej, wszechogarniającej, potężnej miłości, wypełniającej każdą cząsteczkę naszego ciała!!! Nie ma więc wątpliwości. Miłość jest. A z pewnością jeszcze przyjdzie jej czas.

 

Piękno!

Wszechogarniające piękno, o którym niekiedy zapominam tocząc tę krwawą wojnę. Powrót do niego daje mi nadzieję i przywraca mi siły witalne. Obcowanie z pięknem daje mi możliwość przypomnienia, o co tak naprawdę walczę. Nie zapominajcie o pięknie. Ono jest jak technika w judo – w sztukach walki technika jest bardzo ważna. Siła też jest ważna, lecz technika ważniejsza! Myślenie w kategoriach piękna tworzy nasz kręgosłup, który stanowi podstawę naszego działania!!!

 

Światło!

Rozświetla naszą drogę, nasz umysł. Jest wynikiem obcowania z pięknem, wynikiem prowadzenia dialogu wewnętrznego, na który również musimy się odważyć.

 

Zmęczenie!

W tej trudnej walce, po dłuższym czasie ogarnia przerażające uczucie zmęczenia. Co robić? Położyć się. Umrzeć. I wypełnić sie miłością, wdzęcznością i pięknem. Niechaj nasze cele i dążenia wymażą z naszej głowy program zmęczenia! Pozwalam sobie poczuć nową siłę. Jest mi cudownie. Nie mogę się doczekać kolejnego dnia! Ja tańczę i się śmieję. A wszystko czego nie dam rady zrobić – nie zrobię!

 

Inni ludzie!

Inni ludzie, których spotykamy na naszej drodze są niejako odzwierciedleniem naszego obecneg stanu duszy. I odwrotnie. Jeżeli cokolwiek nam w nich nie pasuje – zmieniajmy ich. Wyzbywajmy się ich ze swojego życia – niezależnie od wszelkich emocjonalnych, zawodowych i innych powiązań z nami. Nie ma czasu na sentymenty. IDZIEMY!

 

Strefa komfortu?

ZAPOMNIJCIE O STREFIE KOMFORTU. RÓBCIE RZECZY TAK BARDZO NIEWYGODNE I NIEPRZYJEMNE, ŻE AŻ STANIE SIĘ TO WASZYM HOBBY. CIESZCIE SIĘ JAK MAŁE DZIECI GDY ZAWYŻYCIE CENĘ TRANSAKCJI 100 KROTNIE – I 10 KOLEJNYCH KLIENTÓW BĘDZIE PUKAŁO SIĘ W GŁOWĘ A 3 KOLEJNYCH ZAPŁACI WAM TĘ KWOTĘ, GDY WY BĘDZIECIE POWTARZALI JĄ JAK MANTRĘ I NIE BĘDZIECIE BALI SIĘ ODMOWY – GDYŻ NIE MACIE NIC DO STRACENIA!!!!!! A POTEM ZRÓBCIE Z TEGO NORMĘ I POMNÓŻCIE JESZCZE 100 RAZY, EWENTUALNIE PODCIĄGAJĄC JAKOŚĆ OFEROWANEGO PRODUKTU (UZYSKALIŚCIE JUŻ ODPOWIEDNIE ŚRODKI NA TEN CEL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!).

NIE BÓJCIE SIĘ TWORZYĆ SZTUKĘ TAK ODWAŻNĄ I TAK PIĘKNĄ – JAKIEJ NIKT PRZED WAMI JESZCZE NIE TWORZYŁ. NIE BÓJCIE SIĘ JECHAĆ NA DRUGI KONIEC ŚWIATA W CELU NAUCZENIA SIĘ ODMIENNEGO STYLU WALKI I ZASTOSOWANIA GO W WASZEJ WALCE.

NIE BÓJCIE SIĘ NAUCZYĆ GRAĆ SZYBCIEJ NIŻ KTOKOLWIEK UMIE GRAĆ – I GRAĆ TAK. NIE BÓJCIE SIĘ TWORZYĆ NOWEJ SZTUKI, JAKIEJ NIKT PRZED WAMI JESZCZE NIE TWORZYŁ. NIE BÓJCIE SIĘ PRZERWAĆ BAŁWOCHWALCZEJ LITURGII DEDYKOWANEJ ROZKŁADAJĄCYM SIĘ CIAŁOM KOMPOZYTORÓW, MALARZY I INNEJ MAŚCI UMARLAKOM, KTÓRYM POKŁANIA SIĘ CAŁY ŚWIAT. A WY JUŻ NIE MOŻECIE SŁUCHAĆ PO RAZ 8000000000 KOLEJNEGO WYKONANIA TEGO SAMEGO KONCERTU, ZAGRANEGO NIEMAL TAK SAMO (BARDZO PODOBNIE!!!!). DOSYĆ!!!

NIE BÓJCIE SIĘ WIERZYĆ BEZGRANICZNIE W INNYCH LUDZI I NIE BÓJCIE SIĘ SPLUNĄĆ IM W TWARZ GDY WAS ZAWIODĄ (oczywiście potem uśmiechnijcie się i zapomnijcie o nich – wybaczając im wszystkie winy!!!!!!!!!!).

NIE BÓJCIE SIĘ WYWRÓCIĆ ŚWIATA DO GÓRY NOGAMI. NIE BÓJCIE SIĘ!!!

NIE BÓJCIE SIĘ NICZEGO!

Nie bójcie się zerwania kajdan ograniczających Wasze umysły, Wasze Marzenia! Nie ma przed Wami bariery. Wszystkie zostały (zostaną) sforsowane.

 

PS. KARA DLA NIEPOKORNYCH

Nie istnieje. Idąc tym tokiem rozumowania każda kara to nagroda wpisana w naszą ścieżkę. Czysta przyjemność.

Leave a Comment