Artykuł https://efir7.pl/ pl NIE BÓJCIE SIĘ! https://efir7.pl/artykul/nie-bojcie-sie <span>NIE BÓJCIE SIĘ!</span> <span><span>Admin</span></span> <span>pon., 09/11/2017 - 16:29</span> <div class="field field--name-field-images field--type-image field--label-hidden field__items"> <div class="field__item"><a href="https://efir7.pl/sites/default/files/2020-07/bloody-hands.jpg" title="NIE BÓJCIE SIĘ!" data-colorbox-gallery="gallery-nd_blog-135-tyhMnmgQozg" class="colorbox" data-cbox-img-attrs="{&quot;alt&quot;:&quot;NIE BÓJCIE SIĘ!&quot;}"><img src="/sites/default/files/2020-07/bloody-hands.jpg" width="750" height="400" alt="NIE BÓJCIE SIĘ!" /> </a> </div> </div> <div class="field field--name-body field--type-text-with-summary field--label-hidden field__item"><div class="content"><div class="field field-name-body field-type-text-with-summary field-label-hidden"><div class="field-items"><div class="field-item even" property="content:encoded"><p>Dawno mnie tu już nie było. Powracam z wieściami. Minęły dwa lata i dokładnie wszystko, o czym pisałem sprawdziło się. Mam namacalne dowody. Tak. Dysponuję niezbitymi dowodami skuteczności strategii kosmicznego lotu zaprezentowanego w poprzednich edycjach.</p><p>A to dopiero początek.</p><p>&nbsp;</p><h3>Czas podkręcić ogień!</h3><p>Już wyszedłem na prostą. Mam obrany kierunek. Wszystko zaczyna wydawać się całkiem proste, w jakimś sensie logiczne. A jednak istnieją pewne zjawiska, ograniczenia, z którymi muszę się rozprawić.</p><p>&nbsp;</p><h3>BAŁAGAN! CHAOS!!!</h3><p>Wszechogarniający chaos związany z moim działaniem jest męczący. To jednak jemu zawdzięczam tworzenie się nowego porządku, który co jakiś czas wyłania się z tego zawirowania. Bardzo intensywnie uczę się porządku. Nie umiem i nie chcę, mój organizm nie potrafi przyjąć metodycznego działania, produktywności. Staram się więc otaczać ludźmi, którzy za mnie mają uporządkować to wszystko, co dzieje się dookoła mnie. Nie potrafię jeszcze powiedzieć, co się wydarzy w tym aspekcie – głęboko jednak wierzę, że mój pęd, moja siła jest na tyle potężna, że nie może się już nic wydarzyć, co byłoby w stanie mnie powstrzymać!<br>Z chaosu rodzi się porządek.</p><p>&nbsp;</p><h3>Zaufanie!</h3><p>Ludzie którymi się otaczam otrzymują jedną szansę. Nie ma niezastąpionych. Trzeba dać im najlepsze możliwe wytyczne, instrukcje. Trzeba wybierać tylko najlepszych i najbardziej oddanych. Trzeba zapewnić im wszelkie niezbędne warunki istnienia. I trzeba im ufać bezgranicznie. Do pierwszego razu.</p><p>&nbsp;</p><h3>Bezwzględność!</h3><p>I bezwględnie traktować tych, którzy oszukali, którzy stali się wątpliwi. Zero sentymentów. Życie jest zbyt krótkie na marnowanie miłości na niewdzięczników. Tylko żelazna, twarda pięść (łokieć) wycelowana w kierunku każdego, kto odważy się zadziałać przeciw nam, jest optymalną odpowiedzią i postawą przechodzenia przez zasieki życia!</p><h3>Łamanie barier, tłuczenie szyb, zrywanie zamków</h3><p>Każda bariera stojąca na naszej drodze winna zostać sforsowana, zniszczona. Ewentualnie wyminięta w sposób przynoszący nam potrójną korzyść. Nie ma czasu – ani na szczególnie filozoficzne przemyślenia w tym aspekcie, ani na żałowanie czegokolwiek i kogokolwiek kto stanął na naszej drodze. On z tej drogi zejdzie. A jak nie to jego sprawa. IDZIEMY!</p><p>&nbsp;</p><h3>Miłość?</h3><p>Czy to jest czas na miłość? Ciężko, bardzo ciężko jest mi powiedzieć. Wiem jedno. Wiem, że nie wolno o niej zapominać i nawet jeśli jej nie ma – trzeba pamiętać o tym, że wszystko co robimy, co zaczęliśmy – robiliśmy w jej imię! W imię wielkiej, wszechogarniającej, potężnej miłości, wypełniającej każdą cząsteczkę naszego ciała!!! Nie ma więc wątpliwości. Miłość jest. A z pewnością jeszcze przyjdzie jej czas.</p><p>&nbsp;</p><h3>Piękno!</h3><p>Wszechogarniające piękno, o którym niekiedy zapominam tocząc tę krwawą wojnę. Powrót do niego daje mi nadzieję i przywraca mi siły witalne. Obcowanie z pięknem daje mi możliwość przypomnienia, o co tak naprawdę walczę. Nie zapominajcie o pięknie. Ono jest jak technika w judo – w sztukach walki technika jest bardzo ważna. Siła też jest ważna, lecz technika ważniejsza! Myślenie w kategoriach piękna tworzy nasz kręgosłup, który stanowi podstawę naszego działania!!!</p><p>&nbsp;</p><h3>Światło!</h3><p>Rozświetla naszą drogę, nasz umysł. Jest wynikiem obcowania z pięknem, wynikiem prowadzenia dialogu wewnętrznego, na który również musimy się odważyć.</p><p>&nbsp;</p><h3>Zmęczenie!</h3><p>W tej trudnej walce, po dłuższym czasie ogarnia przerażające uczucie zmęczenia. Co robić? Położyć się. Umrzeć. I wypełnić sie miłością, wdzęcznością i pięknem. Niechaj nasze cele i dążenia wymażą z naszej głowy program zmęczenia! Pozwalam sobie poczuć nową siłę. Jest mi cudownie. Nie mogę się doczekać kolejnego dnia! Ja tańczę i się śmieję. A wszystko czego nie dam rady zrobić – nie zrobię!</p><p>&nbsp;</p><h3>Inni ludzie!</h3><p>Inni ludzie, których spotykamy na naszej drodze są niejako odzwierciedleniem naszego obecneg stanu duszy. I odwrotnie. Jeżeli cokolwiek nam w nich nie pasuje – zmieniajmy ich. Wyzbywajmy się ich ze swojego życia – niezależnie od wszelkich emocjonalnych, zawodowych i innych powiązań z nami. Nie ma czasu na sentymenty. IDZIEMY!</p><p>&nbsp;</p><h3>Strefa komfortu?</h3><p>ZAPOMNIJCIE O STREFIE KOMFORTU. RÓBCIE RZECZY TAK BARDZO NIEWYGODNE I NIEPRZYJEMNE, ŻE AŻ STANIE SIĘ TO WASZYM HOBBY. CIESZCIE SIĘ JAK MAŁE DZIECI GDY ZAWYŻYCIE CENĘ TRANSAKCJI 100 KROTNIE – I 10 KOLEJNYCH KLIENTÓW BĘDZIE PUKAŁO SIĘ W GŁOWĘ A 3 KOLEJNYCH ZAPŁACI WAM TĘ KWOTĘ, GDY WY BĘDZIECIE POWTARZALI JĄ JAK MANTRĘ I NIE BĘDZIECIE BALI SIĘ ODMOWY – GDYŻ NIE MACIE NIC DO STRACENIA!!!!!! A POTEM ZRÓBCIE Z TEGO NORMĘ I POMNÓŻCIE JESZCZE 100 RAZY, EWENTUALNIE PODCIĄGAJĄC JAKOŚĆ OFEROWANEGO PRODUKTU (UZYSKALIŚCIE JUŻ ODPOWIEDNIE ŚRODKI NA TEN CEL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!).</p><p>NIE BÓJCIE SIĘ TWORZYĆ SZTUKĘ TAK ODWAŻNĄ I TAK PIĘKNĄ – JAKIEJ NIKT PRZED WAMI JESZCZE NIE TWORZYŁ. NIE BÓJCIE SIĘ JECHAĆ NA DRUGI KONIEC ŚWIATA W CELU NAUCZENIA SIĘ ODMIENNEGO STYLU WALKI I ZASTOSOWANIA GO W WASZEJ WALCE.</p><p>NIE BÓJCIE SIĘ NAUCZYĆ GRAĆ SZYBCIEJ NIŻ KTOKOLWIEK UMIE GRAĆ – I GRAĆ TAK. NIE BÓJCIE SIĘ TWORZYĆ NOWEJ SZTUKI, JAKIEJ NIKT PRZED WAMI JESZCZE NIE TWORZYŁ. NIE BÓJCIE SIĘ PRZERWAĆ BAŁWOCHWALCZEJ LITURGII DEDYKOWANEJ ROZKŁADAJĄCYM SIĘ CIAŁOM KOMPOZYTORÓW, MALARZY I INNEJ MAŚCI UMARLAKOM, KTÓRYM POKŁANIA SIĘ CAŁY ŚWIAT. A WY JUŻ NIE MOŻECIE SŁUCHAĆ PO RAZ 8000000000 KOLEJNEGO WYKONANIA TEGO SAMEGO KONCERTU, ZAGRANEGO NIEMAL TAK SAMO (BARDZO PODOBNIE!!!!). DOSYĆ!!!</p><p>NIE BÓJCIE SIĘ WIERZYĆ BEZGRANICZNIE W INNYCH LUDZI I NIE BÓJCIE SIĘ SPLUNĄĆ IM W TWARZ GDY WAS ZAWIODĄ (oczywiście potem uśmiechnijcie się i zapomnijcie o nich – wybaczając im wszystkie winy!!!!!!!!!!).</p><p>NIE BÓJCIE SIĘ WYWRÓCIĆ ŚWIATA DO GÓRY NOGAMI. NIE BÓJCIE SIĘ!!!</p><p>NIE BÓJCIE SIĘ NICZEGO!</p><p>Nie bójcie się zerwania kajdan ograniczających Wasze umysły, Wasze Marzenia! Nie ma przed Wami bariery. Wszystkie zostały (zostaną) sforsowane.</p><p>&nbsp;</p><h3>PS. KARA DLA NIEPOKORNYCH</h3><p>Nie istnieje. Idąc tym tokiem rozumowania każda kara to nagroda wpisana w naszą ścieżkę. Czysta przyjemność.</p></div></div></div></div> </div> <section> <div class="mb-60 mb-xs-30"> <div class="media-list text comment-list"> </div> </div> <h4 class="blog-page-title font-alt">Leave a Comment</h4> <drupal-render-placeholder callback="comment.lazy_builders:renderForm" arguments="0=node&amp;1=135&amp;2=field_comments&amp;3=comment" token="ESz82-QXyDpfb25htAKX-NDikvyXlSb7CtEhuX0y31U"></drupal-render-placeholder> </section> Mon, 11 Sep 2017 14:29:23 +0000 Admin 135 at https://efir7.pl Przemiana - Iwo Czerniawski https://efir7.pl/artykul/przemiana-iwo-czerniawski <span>Przemiana - Iwo Czerniawski</span> <span><span>Admin</span></span> <span>czw., 06/04/2015 - 16:27</span> <div class="field field--name-field-images field--type-image field--label-hidden field__items"> <div class="field__item"><a href="https://efir7.pl/sites/default/files/2020-07/crouching_woman_bronze_lacma.jpg" title="Przemiana - Iwo Czerniawski" data-colorbox-gallery="gallery-nd_blog-134-tyhMnmgQozg" class="colorbox" data-cbox-img-attrs="{&quot;alt&quot;:&quot;Przemiana - Iwo Czerniawski&quot;}"><img src="/sites/default/files/2020-07/crouching_woman_bronze_lacma.jpg" width="651" height="798" alt="Przemiana - Iwo Czerniawski" /> </a> </div> </div> <div class="field field--name-body field--type-text-with-summary field--label-hidden field__item"><div class="content"><div class="field field-name-body field-type-text-with-summary field-label-hidden"><div class="field-items"><div class="field-item even" property="content:encoded"><p>Poświęcam szczególnie tym, którzy mimo swojego potencjału, jeszcze nie odnaleźli w sobie odwagi aby go otworzyć.</p><h3>Oczyszczenie</h3><p>Postaram się opisać wszystkie etapy. Ich przejście, przebrnięcie przez ten opis, ma doprowadzić Cię do oczyszczenia, do wniosków, które mogą zmienić Twoje życie, które mogą odmienić Ciebie. Piszę to dla wszystkich tych, którzy czują, że mogą więcej ale coś im na to nie pozwala. Coś ich cały czas powstrzymuje. Coś ich boli.</p><p>Będzie to wielka próba rozprawienia się z demonami, które krążą wokół KAŻDEGO z nas. Szczególnie wokół tych najwrażliwszych. Obecność tychże demonów świadczyć może o tym, że jesteśmy na dobrej drodze... jednak nie mogą one wisieć nad nami wiecznie. Nadchodzi czas ostatecznego rozprawienia się z nimi. Wyprostowania się. Nadchodzi czas wielkiego przełomu. Nadchodzi czas ODWAGI.</p><h3>Nasze lęki. Dlaczego się boimy?</h3><p>Wyobraź sobie coś pięknego. Tak bez kompromisów. Wyłącz wszystkie "ale", wszystkie wątpliwości – pozostaw czystą esencję "naiwnie" pojmowanego szczęścia. Wyobraź sobie coś, o czym możesz naprawdę marzyć. Cokolwiek. Byleby to poczuć w sobie. Poczuj więc. Poczuj i przez moment nie mów sobie, że to niemożliwe, nierealne, że tego nie widzisz, że nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić. Przez moment odłóż na bok wszystkie te kwestie. Po prostu poczuj. Po prostu pozwól sobie na to aby poczuć ten stan emocjonalnej radości, realizacji, szczęścia, wielkiego lotu.</p><p><b>A teraz wyobraź sobie, że rozpoczynasz marsz ku temu czemuś. I zdobywasz to.<br>Co w związku z tym się stanie? Co się stanie? Co się zmieni?</b></p><p>Wysoce prawdopodobne jest, że boisz się właśnie tego co będzie potem. Bardzo prawdopodobnym jest to, że nie boisz się samej drogi a tego, co się stanie gdy osiągniesz swój cel. Lęk może być złożony, może wynikać z tego, że nauczeni jesteśmy żyć w cierpieniu, że nauczeni jesteśmy by się ograniczać, hamować, by nie myśleć o sobie zbyt dobrze, by nie patrzeć na siebie jak na wielkich wojowników, muzyków, twórców, wynalazców. Cały czas programowani jesteśmy na to, że musimy znać swoje miejsce w szyku, że zawsze znajdzie się ktoś mądrzejszy od nas. Jesteśmy bombardowani ze wszystkich stron programami, komunikatami, które nas tłamszą.</p><p>Przyzwyczajeni jesteśmy do tego aby żyć w szarzyźnie. O tych, którzy wyruszają w tę pokrętła drogę po szczęście, mówi się, że są wariatami, że są nienormalni. Oczywiście w miarę tego jak będą osiągać efekty, wyniki – ich postrzeganie przez tak zwany ogół będzie się diametralnie zmieniać. Jednak to właśnie początek ich drogi jest najtrudniejszy. Początek gdzie są oni SAMOTNI, pozostawieni samym sobie, jeszcze bez odpowiedniego przygotowania, bez wsparcia. Bez instrukcji, bez żadnej potwierdzonej informacji, że to właśnie te a nie inne działania doprowadzą ich do celu.</p><p>Jest to bardzo niewyrównana walka gdzie z jednej strony stoi przed nami cały świat – często jest on nam niesprzyjający i zanim zacznie nam sprzyjać będziemy musieli stoczyć krwawy pojedynek. Często stawiane cele będą nierealne i przyjdzie nam się o nie wytrwale bić. Ale jak już mówiłem moment kiedy podejmujemy wyzwanie, rozpoczynamy walkę jest pewnego rodzaju decyzją, z której istnieje szansa, że już nie będziemy się wycofywać. Problem jest inny. Często może nam się jedynie pozornie wydawać, że już rozpoczęliśmy naszą walkę – w rzeczywistości jednak tak nie jest. Może bowiem okazać się, że tylko oszukujemy samych siebie – a do właściwego WIELKIEGO PRZEŁOMU – jeszcze nie doszło.</p><h3>Boisz się SZCZĘŚCIA – boisz się tego stanu!</h3><p>Nie wierzysz w swoje szczęście. Nie wierzysz w to, że możesz żyć pięknie, że możesz czuć wielkie emocje. Nauczano Cię przez długie lata, że gdy dotykasz szczęścia – będzie Ci ono odbierane. Zapamiętujesz wszystkie te negatywne stany emocjonalne. Szczęście, wielkie emocje – kojarzą Ci się odsłanianiem, narażaniem się na przykre konsekwencje. Z ogromnym ryzykiem. Z wielkim zagrożeniem. Boisz się uczuć. Boisz się wielkich emocji. Boisz się tego wszystkiego i żyjesz połowicznie. Boisz się, żyć pięknie, boisz się żyć pełnią życia. Wydaje się to bardzo dziwne ale jak inaczej to uzasadnić? Jak uzasadnić to, że nie chcemy wejść na poziom na którym poczujemy się prawdziwie wolni i szczęśliwi? Poziom, na którym nie będzie dla nas żadnych ograniczeń? Czy powodem, że nie sięgamy po nasze cele jest to, że nam się nie chce? Że nie mamy siły ani czasu na to? Ale przecież masę pracy i czasu poświęcamy naszej codzienności, naszym codziennym obowiązkom. Poświęcamy mnóstwo energii wykonując często syzyfową pracę.</p><h3>Zatrzymaj się w swojej codzienności! Zatrzymaj się i zmień wszystko!</h3><p>Żyjesz w totalnym pędzie, który nie pozwala Ci zrobić tego, co jest naprawdę najważniejsze. Niestety nie jesteśmy w stanie (jak dotychczas) zatrzymać czasu. On mknie. Pędzi nieubłaganie. Efekt będzie taki, że miną lata a Ty będziesz jedynie żałować tego, czego nie udało Ci się dokonać przez te wszystkie lata. Ciężko jest nam zatrzymać ten pęd, ciężko jest zmienić tak prostu swoje życie. Cały czas zasypani jesteśmy masą problemów, obowiązków. Gdy pojawia się obok nas ktoś, kto mówi, że nie byłoby tych wszystkich problemów gdybyś dokonali swojego marszu po szczęście – patrzymy na niego z niedowierzaniem, kompletnie nie przyjmujemy jego wersji do naszej świadomości.</p><p>Jego wizja jest zwyczajnie nierealna. Przecież doskonale to wiemy. Wiemy, że nie jesteśmy w stanie niczego zmienić. Albo wiemy, że jesteśmy w stanie zmienić wszystko ale jeszcze nie teraz, później – przecież mamy czas. Teraz nie możemy tego zmienić gdyż np. nie jesteśmy na to przygotowani, nie jesteśmy gotowi.</p><p>Ale kiedy będziemy? Kiedy wszystko ulegnie diametralnej przemianie? Kiedy jest ten idealny moment na to, aby podjąć działania mające na celu ostateczne rozprawienie się z całą naszą przeszłością? Dlaczego odkładamy to na później? Dlaczego nie jesteśmy w stanie tu i teraz powiedzieć sobie – DOSYĆ! - przerwać tę ciągłość monotonii i podjąć walkę o nas? Cały czas istnieją czynniki, które nas blokują. Cały czas coś krąży nad nami – coś, co nie pozwala nam funkcjonować w pełni sił.</p><p>Tym czymś jest tylko i wyłącznie nasza głowa. To my sami nie pozwalamy sobie na to aby pozwolić sobie działać. Pozwolić sobie rozpocząć akcję, działanie.</p><h3>Poczuj przestrzeń</h3><p>Czas, przestrzeń, wymiary – to ciągłe ograniczenia narzucone Tobie. Spróbuj sobie wyobrazić, że funkcjonujesz w magicznej przestrzeni nieograniczonej wymiarami ani czasem, że nie masz skrępowania.</p><p>Pozwól sobie na to aby użyć 3 razy więcej smyczka niż teoretycznie się go używa … no właśnie – przez kogo? Normą w sztrichu detache powinien być niesamowicie szeroki smyczek, a to, że praktycznie nikt tak nie gra NIE JEST OKREŚLENIEM NORMY – tylko prędzej patologii. Swoją drogą, jak już jesteśmy przy skrzypcach – również w prowadzeniu smyczka i wydobycia dźwięku dążymy do tego aby nie było słychać połączeń smyczka – istnieje cała technika, która ma sprawić, iż dźwięk ma być niemal ciągły – tak, jak gdybyśmy dysponowali nieskończenie długim smyczkiem. A jeszcze odnośnie samego detache – wielkie detache – wielkie szerokie detache, gdy dumnie stoimy na scenie i gramy tym „powiększonym” smyczkiem – definiuje nas jako artystę – solistę – w odróżnieniu od standardów orkiestrowych – gdzie faktycznie stosuje się krótką artykulację (tak aby dwudziestu skrzypków brzmiało jednocześnie jak jeden). Czas w tym detache również jest pod naszą kontrolą – gra rozszerzonym smyczkiem nie musi oznaczać rozciągnięcia czasu – ale może. Można i na to sobie pozwolić w takiej praktyce wykonawczej. Można sobie pozwolić na rozciągnięcie czasu przy rozszerzonym smyczku, jak i na totalną dyscyplinę czasową – ale również przy rozszerzonym smyczku. Można sobie pozwolić na wszystko – pod warunkiem, że dysponuje się odpowiednią techniką, wyobraźnią i odwagą.</p><p>Wyobraźnia jest naszym ograniczeniem lub sojusznikiem. Często nie jesteśmy w stanie sobie czegoś wyobrazić, często to tylko ona jest w stanie dać nam rozwiązania, na jakie nigdy nie bylibyśmy w stanie wpaść. Swobodne poruszanie się na poziomie wyobraźni jest więc bardzo ważne. To poziom rozwoju naszej wyobraźni będzie w ogromnym stopniu definiować nasz potencjał. Wyobraźnia bezpośrednio związana jest z naszą odwagą.</p><h3>Ból samotności</h3><p>Często jest tak, że jesteśmy skazani na samotność. Czy z pewnością tak jest? W naszym trudnym marszu może okazać się, że nawet jeśli pozornie nie będziemy sami – i tak doskwierać nam będzie poczucie okrutnej samotności. Niewiele znajdzie się tych, którzy będą w stanie nas rozumieć, będziemy często określani mianem dziwaków. Z kolei nawet jeśli trafią się osoby będące w stanie poczuć nas – mogą wystąpić kolejne problemy. Czasem szukamy kogoś takiego długie lata, a gdy już natrafiamy na taką osobę okazuje się, że ona ma swoje problemy, swój złożony charakter, który jest niezwykłą barierą w drodze do porozumienia. Ból samotności jest często paraliżujący. Paraliżujący i bolesny – w tym większym stopniu – im bardziej jesteśmy wrażliwi, im więcej staramy się zobaczyć, im wyżej wzlecieć. Z jednej strony mamy ogromną potrzebę dzielenia się naszymi przemyśleniami, naszymi marzeniami. Z drugiej zaś ciężko jest nam to komukolwiek wytłumaczyć. Ciężko być zrozumianym w pełni – a nam samym może być potwornie ciężko z tym żyć. Nie odnajduję jeszcze lekarstwa, rozwiązania tego problemu. Czasem zdefiniowanie przyczyny bólu pomaga w pewnym stopniu. A czasem dzieje się tak, że samouświadomienie tego jak jest, jest początkiem samoistnego rozwiązania naszego problemu.</p><h3>Ból istnienia</h3><p>W naszym życiu odczuwamy ciągły ból istnienia. Problem polega na tym, że możemy uzależnić się od szukania sukcesów. W tej sytuacji każda porażka jest potwornie bolesna. A są przecież też porażki od nas niezależne.</p><p>Często w starciu z licznymi problemami popadamy w wir użalania się nad sobą. Wpadamy w pewien trans, bezsilność, czujemy jakbyśmy mieli upaść a upadek ten miałby być bardzo bolesny. Często dzieje się tak w wyniku licznych porażek, jakie przeżywamy i wobec których zwyczajnie nie potrafimy być obojętni. Obojętność jest w tym znaczeniu jednak najgorszym możliwym rozwiązaniem. Obojętność sprawia, iż owszem – może pozornie uczymy się nie odczuwać bólu, cierpienia – jednak obojętność w kontekście naszego rozwoju, w kontekście walki o największe emocje spowoduje tylko tyle, że zwyczajnie odejdzie nam ochota sięgania gwiazd.</p><h3>Odmowa, odrzucenie</h3><p>Odmowa. Kolejna przyczyna bólu. Kolejny element, który skutecznie blokuje nas przed działaniem. A raczej lęk przed odmową. Lęk przed odrzuceniem. Lęk przed porażką. Lęk przed tym, co nastąpi po tym gdy doświadczymy odrzucenia. Po tym, gdy otworzymy się, po tym gdy okażemy nasze emocje. Po tym gdy nasze emocje sięgną zenitu. Ten lęk nas kompletnie wytrąca z równowagi. Boimy się odważyć. Boimy się porażki. Generalnie boimy się porażki... Jak i boimy się sukcesu. Boimy się życia w harmonii, a raczej zwyczajnie nie wierzymy w to, nie wierzymy, że może być tak, że nie zostaniemy odrzuceni. W końcu w „PRZESZŁOŚCI” tyle razy doznaliśmy już odrzucenia, tyle razy wydarzyło się coś, co będzie teraz definiowało naszą przyszłość.</p><h3>Nie ma związku między przeszłością i przyszłością</h3><p>Jest taka metoda gry w ruletkę – polegająca na analizie przeszłości. Jeśli dajmy na to, wypadł 5 razy z rzędu kolor czarny to prawdopodobieństwo, że teraz wypadnie kolejny raz kolor czarny jest mniejsze niż, że wypadnie czerwony, potem gra się progresją na jeden tylko kolor czerwony i próbuje dowieść, że tym samym zwiększyliśmy szanse na wygraną. Otóż nie. Prawdopodobieństwo, że wypadnie kolor czarny jest w dalszym ciągu takie samo – niezależnie od całej przeszłości. Nawet jeśli miliard razy z rzędu wypadnie kolor czarny to szansa, że w następnym rzucie wypadnie kolor czerwony jest taki sam - jak w każdym innym przypadku. Jeżeli całe życie nie powodziło nam się w relacjach międzyludzkich – nie oznacza to, że dalej tak będzie. Jeżeli całe życie trwaliśmy w nieszczęśliwym związku – to mało tego, że nie oznacza to, że w przyszłości również każdy związek będzie nieszczęśliwy – to nawet jesteśmy w stanie wyciągać wnioski z przeszłości. Lub całkowicie od przeszłości się odciąć i iść do przodu – zamiast pogrążać się w dawnych przemyśleniach. Innymi słowy – każdy ma prawo poczuć w sobie zew, poczuć w sobie wielką siłę, która z dnia na dzień odmieni diametralnie jego życie. A przeszłość? Nie ma jej. Nie istnieje. Nie myślimy o niej. Życie przeszłością nie pozwoli nam na życie przyszłością – a ja przecież teraz całą swoją energię poświęcam na to aby opisać myślenie o przyszłości a nie o przeszłości. Mówię o tym, że zmierzamy ku przyszłości – i oczywiście, że wszystko, co przeczytaliśmy, czego się dotychczas nauczyliśmy – mimowolnie wykorzystamy. Wyciągniemy masę wniosków itd. Ale w gruncie rzeczy to właśnie wymazanie wszystkich programów przeszłości z własnej podświadomości uwolni nasz ogromny potencjał w kontekście walki o nasze wielkie cele. To właśnie całkowite usunięcie przeszłości z naszego umysłu doprowadzi do tego, że w końcu poczujemy się warci tego aby żyć inaczej, aby żyć w zupełnie inny, nowy sposób, na zupełnie innym, nowym – niekiedy kosmicznym poziomie. Nagle z dnia na dzień okaże się, że nie są nam odległe rzeczy, czynności, osoby – o których dotychczas nawet nie byliśmy w stanie marzyć.</p><h3>Wracając do wyobraźni</h3><p>Zacznij sobie wyobrażać więcej. Wyobraź sobie, pozwól sobie wyobrazić, że wcale nie czeka Cię cierpienie, że odrzucenie to tylko i wyłącznie stan Twojej podświadomości. Zacznij wyobrażać sobie to, że masz prawo osiągać wszystko, że masz prawo i możliwość osiągać totalne szczyty – jakie tylko sobie zamierzysz. W tym miejscu obserwowałem jak natychmiast zapalała się czerwona lampka wielu takich, którzy twierdzili, że takie myślenie jest formą do nawoływania do walki za wszelką cenę – uświęcającą środki. To typowy obraz obiekcji – powstającej w podświadomości kogoś, kto zaczyna tylko myśleć o tym, że mógłby wyjść ze swojej skorupy. Otóż oczywiście, że należy mierzyć wysoko – o ile myślimy o szczęściu – i to nawet jeśli nie mamy w planach podboju wszechświata. Należy mierzyć wysoko, nawet jeśli naszym celem jest szczęśliwe życie w stabilizacji. Oto bowiem okazuje się, że pozorna stabilizacja kończy się wraz z tym gdy nasza rodzina się z dnia na dzień rozsypuje, lub gdy umiera ktoś bliski. Trzeba umieć myśleć niestandardowo, umieć pracować na poziomie wielkiej wyobraźni. Umieć pracować ze swoją podświadomością i na poziomie własnej podświadomości doszukiwać się przyczyn 99% zdarzeń jakie mają miejsce w naszym życiu – oto bowiem niemal wszystko ma początek w naszej głowie, również zdarzenia jakie nas dotykają, osoby, które spotykamy.</p><h3>Bitwa o marzenia, bitwa oznacza również krew i ofiary</h3><p>Uzbrojeni w wiedzę na temat naszych lęków, ich przyczyn, bólu istnienia, samotności – ruszamy. Ruszamy w niesamowitą podróż, która odmieni nasze życie. Patrzymy na różne sposoby – raczej jednak nie skupiamy się mocno na samej drodze, którą zmierzamy – pomijam tu oczywiście aspekty techniczne – takie jak planowanie, zarządzanie, praca. Teraz nie o tym. Ja mówię aby patrzeć zdecydowanie do przodu. Gdy wszystkim wokół nas wydaje się, że jest bardzo źle – my wiemy, że jest dokładnie przeciwnie, że teraz jest czas porażki. Ale to nie jest porażka – to jest czas, który ZA WSZELKĄ CENĘ MUSIMY PRZETRWAĆ. Przetrwamy zdecydowanie jeśli będziemy mieli pełną świadomość tego, co na nas czeka oraz świadomość tego, że PORAŻKA JEST WPISANA W DROGĘ KU SZCZĘŚCIU.</p><h3>Pragnienia</h3><p>Nasze pragnienia mogą rosnąć, możemy czuć niedosyt albo potrzebę bliskości w momencie pokonywania całej naszej ciężkiej ścieżki. Może okazać się, że nasza konsekwencja, nasza konsekwentna, bezkompromisowa postawa doprowadzi do tego, że zaczną pojawiać się blisko nas osoby godne naszej sprawy, godne nas. Może się okazać, że nasze rosnące pragnienia znajdą ujście, że znajdzie się ktoś zdolny nas zrozumieć. Nasze szczęście będzie przychodzić do nas w miarę tego, jak konsekwentnie będziemy działać. Wszystko zostanie nam wynagrodzone!</p><h3>Konsekwencja</h3><p>Dwie fałszywe tezy - „Jeśli coś nie działa – zmień to.” oraz „Jeśli szereg specjalistów z danej dziedziny powiedziało ci, że się mylisz – to znaczy, że tak jest”.</p><p>Otóż nie. Nie jest tak. Oznaczać to może, że właśnie wyrastasz na nowego specjalistę w tej dziedzinie, który pożre wszystkich pozostałych. Jak bowiem inaczej miałoby się to stać, jak inaczej miałoby się to objawiać? Wysoce prawdopodobne jest, że to oni się mylą. Mało tego – powielają wzajemnie panujące opinie, sami nie myślą. BOJĄ SIĘ wyjść na durni i wolą bezpiecznie i asekuracyjnie powtarzać utarte prawdy. I jeszcze jedno – jeżeli już podjąłeś trud działania a nie widzisz należytych efektów – wykaż się czujnością – ale nie rezygnuj łatwo z obranej metody. Może bowiem okazać się, że potrzeba czasu aby nadeszły wyniki. W tym miejscu nie chodzi mi o bezsensowne trwanie w błędzie a bardziej o wykazanie się niesamowitą czujnością – oto bowiem efekty mogą z początku następować na bardzo delikatnym poziomie, z początku mogą być praktycznie niedostrzegalne. Dlatego musimy być bardzo czujni – gdy uda nam się rozpoznać sygnał – musimy konsekwentnie iść za ciosem. Tylko ci, o bardzo słabym charakterze i totalnej niewiedzy na temat swojej podświadomości łatwo się poddają, szybko tracą nadzieję i zwyczajnie nie są w stanie wykazać się należytą determinacją przy kolejnych powtórzeniach.</p><h3>Piękno marzeń</h3><p>Pozwól sobie niekiedy na chwilę przyjemności zawczasu. Zacznij marzyć. Pomyśl sobie o wszystkim tym, co najpiękniejsze – o co walczysz, do czego dążysz. Masz swoje cele, swoje plany. Wszelkie porażki, jakie napotykasz po drodze mogą mieć charakter przejściowy. W gruncie rzeczy ich nie ma – oto bowiem jest właśnie Twoja droga. Najważniejsze, że jesteś na niej, że walczysz, że podejmujesz trud. A porażki i problemy są wpisane w całość. Nie unikniesz. Nie uda Ci się całkowicie od tego uciec. Tylko ten co nic nie czuje nie odczuwa również cierpienia, bólu. Prawdopodobnie zadajesz sobie niekiedy pytanie – czemu aż tyle tego bólu? Skąd się to bierze... Nie przejmuj się – wkrótce wszystko będzie lepiej. Wkrótce wszystko odmieni się całkowicie!</p><h3>Przełamanie. Wielkie przełamanie!</h3><p>Wracając do kwestii konsekwencji. Otóż może okazać się mało tego, że nie jest tak, że jeśli coś nie działa to należy to zmienić – to może być tak, że należy jeszcze bardziej wzmocnić dane działania aby uzyskać efekt. Możliwe, że odnaleźliśmy cudowną metodę a jednak nie wykorzystujemy jej w pełni, gdyż za słabo się postaraliśmy, za mało włożyliśmy energii. Tu powstaje oczywiście pewien problem, który sygnalizuję – może okazać się tak, że całkowicie zostaniemy pochłonięci jakąś koncepcją, która kompletnie nie jest tego warta. Może się okazać, że ambicjonalnie walczymy o coś lub o kogoś – i dawno stało się tak, że wcale nam na tym czymś/kimś już dawno nie zależy – a jedynie walczymy z założenia, walczymy gdyż nie chcemy czuć się odrzuceni albo postanowiliśmy coś osiągnąć.</p><p>Jest jednak coś ważnego. Możliwe, że najważniejszego. Coś czego mi osobiście nie udało się jeszcze doświadczyć ale głęboko wierzę. Wiem. To nawet nie jest kwestia wiary. Ja to wiem. Wiem, że uda mi się tego doświadczyć i uda się tego doświadczyć każdemu kto wykona odpowiednią pracę nad sobą i przejdzie odpowiednią drogę. WIELKIE PRZEŁAMANIE – będzie polegało na tym, że po serii porażek, po całym cierpieniu zaświeci Ci wielkie słońce nadziei prosto w twarz. Będzie to moment, kiedy Twoja konsekwencja zostanie wynagrodzona, kiedy uzyskasz niesamowitą metodę, kiedy dokonasz niesamowitego odkrycia, kiedy wszystko nagle stanie się prostsze a Ty – odważysz się podejmować działania, którego dotychczas budziły w Tobie lęk.</p><p>Jak dokonać wielkiego przełamania? Trzeba się na nie <b>ODWAŻYĆ!</b> Nastąpić może ono gdy będzie już odpowiednio przygotowani, gdy będziecie konsekwentni w swoich działaniach a jednak cały czas będzie czegoś Wam brakowało. To może wydarzyć się w każdej chwili. Nadejdzie jak grom z jasnego nieba ale to wyjdzie właśnie od Was.</p><h3>Zapomnij o przeszłości. Zniszcz stary świat w sobie!!</h3><p>Wszystko ulegnie totalnej przemianie. W pewnym momencie po prostu poczujesz w sobie wielką siłę zdolną zmienić wszystko to, co dotychczas funkcjonowało w Twoim życiu. W jednej chwili okaże się, że cała Twoja przeszłość legnie w gruzach. Przestanie istnieć. Że wszystkie demony przeszłości rozejdą się w niepamięć. Przecież nie godzisz się na stagnację, nie godzisz się na kontynuację marnego porządku życia. Chcesz więcej! Masz dosyć wszystkich problemów jakie Tobą szargają. Masz dosyć i uruchamiasz potężną energię aby dokonać wielkiej przemiany. Czas wahania przemija. Nadchodzi czas działania. I podejmujesz decyzję – pewnego dnia po prostu podejmujesz ostateczną decyzję o tym, że chcesz, że pragniesz totalnej zmiany. I nagle wszystko co robisz, wszystkie Twoje działania nabiorą zupełnie nowego wymiaru. Nadejdzie taki dzień, kiedy obudzisz się jako zupełnie ktoś inny. A może właśnie jako Ty.</p><h3>WYZEROWAĆ UMYSŁ (Iwo Czerniawski - 2007)</h3><p>Sprzeciwiać się złu<br>W sposób skrajny<br>Wyzerować umysł<br>Zacząć wszystko od nowa<br>Budując nowy świat<br>Nowy porządek i system wartości<br>Zapomnieć o wszystkim co było<br>Pamiętać o tym co dobre<br>Tworząc nową strukturę<br>Nową własną konstrukcję mentalną<br>Zabrać na bezludną wyspę to na co ma się ochotę<br>Zburzyć wszystkie dawne schematy<br>Ograniczające umysł - budujące podziały<br>Życie - Schemat - wytyczna ludzkości zakodowana w umyśle<br>Śmierć - wyzwala ciało z ciężaru przyzwoitości<br>Nie trzeba niczego<br>By żyć pięknie<br>Nie trzeba niczego<br>By sprawiedliwość triumfowała<br>Niczego nie trzeba<br>To co będzie potrzebne zostanie stworzone</p></div></div></div></div> </div> <section> <div class="mb-60 mb-xs-30"> <div class="media-list text comment-list"> </div> </div> <h4 class="blog-page-title font-alt">Leave a Comment</h4> <drupal-render-placeholder callback="comment.lazy_builders:renderForm" arguments="0=node&amp;1=134&amp;2=field_comments&amp;3=comment" token="b_4UnoJMpnoqlJqn_69o3DMFSok3XznLRyVn7imp_Og"></drupal-render-placeholder> </section> Thu, 04 Jun 2015 14:27:24 +0000 Admin 134 at https://efir7.pl Spełnią się wszystkie Twoje marzenia. Iwo Czerniawski https://efir7.pl/artykul/spelnia-sie-wszystkie-twoje-marzenia-iwo-czerniawski <span>Spełnią się wszystkie Twoje marzenia. Iwo Czerniawski</span> <span><span>Admin</span></span> <span>ndz., 02/22/2015 - 15:25</span> <div class="field field--name-field-images field--type-image field--label-hidden field__items"> <div class="field__item"><a href="https://efir7.pl/sites/default/files/2020-07/leni.jpg" title="Spełnią się wszystkie Twoje marzenia. Iwo Czerniawski" data-colorbox-gallery="gallery-nd_blog-133-tyhMnmgQozg" class="colorbox" data-cbox-img-attrs="{&quot;alt&quot;:&quot;Spełnią się wszystkie Twoje marzenia. Iwo Czerniawski&quot;}"><img src="/sites/default/files/2020-07/leni.jpg" width="791" height="1400" alt="Spełnią się wszystkie Twoje marzenia. Iwo Czerniawski" /> </a> </div> </div> <div class="field field--name-body field--type-text-with-summary field--label-hidden field__item"><div class="content"><div class="field field-name-body field-type-text-with-summary field-label-hidden"><div class="field-items"><div class="field-item even" property="content:encoded"><h3>Spełnią się wszystkie Twoje marzenia.</h3><p>Materializacja marzeń – stwórcza siła wyobraźni – sięganie gwiazd w praktyce</p><p>Mogę mówić z natchnieniem o osiąganiu kolejnych stanów nieważkości, o wchodzeniu w kolejną magiczną otchłań. Mogę mówić, marzyć i czarować. Są momenty, kiedy mam ochotę krzyczeć z radości. Są też chwile, kiedy czuję się całkowicie bezsilny – na szczęście trwają one niezwykle krótko – zawsze kończą się tym, że dokonuję przełamania – dążę do tego, aby każdą porażkę przekuć w sukces.</p><p>Każdy, kto doświadcza tej trudnej i zarazem fascynującej podróży – napotyka trudności, które normalnego człowieka zabijają natychmiast. Trudności te, jak już kiedyś wspominałem, są naturalnym zjawiskiem świadczącym o eksploracji zupełnie nowych, niezbadanych rejonów, niejednokrotnie oznaczają, że jesteśmy na dobrej drodze. Jednak bez odpowiedniego przygotowania sprawiają niezwykły <b>ból</b>. <b>Ból</b>, który często bardzo utrudnia dalsze działanie. Przełamanie <b>BÓLU</b> jest jednym z najważniejszych zadań – stojących przed nami w naszej walce o kosmiczny wzrost – w naszej walce o wszechwieczność, o najwyższy stan szczęścia.</p><h3>Zaklęty krąg – wychodzenie z marazmu</h3><p>Istnieją marzenia tak odległe, tak niedostępne, że zdaje się nam nigdy ich nie zrealizować, nigdy nawet do nich nie zbliżyć, szczególnie w obliczu całej fali niepowodzeń. Istnieje bowiem pewien zaklęty krąg, który negatywnie programuje nas – wprowadzając w stan chronicznego niepowodzenia i przygnębienia. O zjawisku tym często słyszymy, często różni specjaliści wypowiadają się na ten temat. Na czym to polega? W telegraficznym skrócie – na tym, że nie dostrzegając żadnych sukcesów, trwamy w marazmie – a trwamy w nim, gdyż nie osiągamy sukcesów. Czyli cały czas jesteśmy na dnie – dnie, z którego ciężko się wydostać. Zaklęty krąg.</p><p>Niejednokrotnie już sugerowałem złote rozwiązanie. Mówiłem o magicznej sile wielkiej determinacji – w połączeniu ze stabilnym dążeniem do celu – stabilnym, zrównoważonym kosmicznym locie. Stabilne rozpędzanie się do prędkości kosmicznej było moim cudownym rozwiązaniem – przeciwstawione niestabilnym zrywom motywacyjnym. Stabilna, niezłomna praca – w pierwszej kolejności na poziomie naszej podświadomości. Rozłożenie podświadomości na czynniki pierwsze oraz ciągła świadomość celu i konsekwentne dążenie do niego.</p><h3>Dotykanie marzeń, ulotne marzenia</h3><p>Aktualnie chciałbym przeanalizować pewne zjawisko, dla mnie nowe. Oto w końcu wytrzymaliśmy. Po całej fali, ciężkiej fali niepowodzeń, po całej fali odrzuceń i ciężkich porażek, dochodzimy do punktu kiedy zaczynamy przełamywać szalę niepowodzenia. Dochodzimy do miejsca kiedy nasza ofiarna praca, ofiarna zaangażowana postawa daje pierwsze owoce. Czujemy, że coś się zmienia, los się do nas uśmiecha. Dzieje się jednak coś, być może jeszcze gorszego niż brak jakichkolwiek efektów. Los uśmiecha się do nas, daje nam szczęście po to, aby za moment nam je odebrać. Trwamy w bardzo niestabilnym stanie emocjonalnym. Ból jest o tyle dotkliwy, że po ofiarnej pracy nasze marzenia zaczynają się materializować, zaczynają istnieć – jednak widać czeka nas jeszcze dużo pracy. Nasze wyśnione marzenia pojawiają się i znikają – czujemy się potrójnie zagrożeni w obliczu takiego rozwoju sytuacji.</p><h3>Wielki głód emocji</h3><p>Jesteśmy głodni i spragnieni szczęścia, spragnieni realizacji marzeń. Po paśmie niepowodzeń nie jesteśmy zwyczajnie głodni – jesteśmy wygłodniali, wycieńczeni, spragnieni. I niecierpliwi. Bardzo niecierpliwi. Jesteśmy żądni emocji, doznań, uczuć. Uczuć bardzo głębokich i prawdziwych. Jesteśmy tak bardzo spragnieni, że w momencie gdy pojawiają się pierwsze efekty mamy ochotę rzucić się z radości – jesteśmy wtedy bardzo odsłonięci – oto bowiem dotykamy szczęścia, które może okazać niestabilne albo jeszcze do tego złudne. Nie myślimy o tym – rzucamy się na to. Porażka i rozczarowanie na tym etapie jest najbardziej bolesne. Znacznie bardziej bolesne niż w fazie zaklętego kręgu – kiedy to do porażek jesteśmy niejako przyzwyczajeni. Porażka na tym etapie może wywołać ciężką blokadę – blokadę, która nawet uniemożliwi podjęcie dalszego działania. To właśnie porażki na tym etapie stanowią znakomitą większość przyczyn zatrzymania się w drodze do celu, prowadzą często do zamknięcia się w sobie – w obawie przed bólem.</p><h3>O błędnych wnioskach wyciąganych z niepowodzenia</h3><p>Nie zawsze jest tak, że powtarzanie tego samego zachowania jest złe. Często słyszymy, że skoro coś nie działa – nie powinniśmy tego robić. Ale bardzo często jest tak, że zwyczajnie popełniamy jakiś błąd, który jesteśmy w stanie wyeliminować w wyniku konsekwentnej pracy. Często narażeni jesteśmy na bardzo mylne wnioski – szczególnie, jeśli sparzyliśmy się na czymś. Albo na kimś. Czasem przyczyna niepowodzenia kompletnie nie leży w tym co robimy – tylko w tym jak i z kim. Jeżeli sparzyliśmy się na relacjach z innymi osobami – w żadnym wypadku nie oznacza to, że wszyscy są źli i powinniśmy się całkowicie zamknąć w sobie, odciąć od świata. Może to równie dobrze oznaczać coś dokładnie przeciwstawnego. Może to oznaczać, że otwieraliśmy się na osoby nieodpowiednie albo nie otwieraliśmy się do końca – trwając w stanie zawieszenia. Może to oznaczać, że przez lata popełnialiśmy masę błędów i najlepszym możliwym rozwiązaniem jest eliminacja błędów – zamiast zaprzestania działania. Możliwe, że w poszukiwaniu emocji szukaliśmy emocji niezdrowych, chorych, złych – co jak zwykle miało podłoże w naszej podświadomości i wynikało z programów zaszczepionych w nas w przeszłości.</p><h3>O negatywnym programowaniu – o tym, jak kompleksy i problemy innych ludzi niszczą nasze życie</h3><p>Świadomość naszych problemów nie przyjdzie sama – będziemy musieli zajrzeć w głąb siebie. Tego trzeba się nauczyć. Istnieją kompleksowe techniki odwrócenia negatywnego programowania, które przy innej okazji opiszę dokładnie. W skrócie - opierają się one na <b>wybaczaniu – wybaczaniu </b>na poziomie <b>podświadomości</b> – wybaczenie jest podstawą eliminacji demonów przeszłości, które trwają w naszej podświadomości, programując nas negatywnie. Uwalniając się od całego zła zmieniamy bardzo wiele. Uwolnienie się od zła jest znacznie lepszym i skuteczniejszym rozwiązaniem, niż unikanie kontaktów z innymi osobami, nie podejmowanie działania i trwanie w stagnacji. Często chorzy, zakompleksieni albo źli ludzie przelewają na nas złą moc, przelewają na nas swoje niepowodzenia i porażki – sami cierpią i mają potrzebę, <b>PODŚWIADOMĄ POTRZEBĘ ABY INNI RÓWNIEŻ CIERPIELI – TAK SAMO JAK ONI</b>. Najgorzej jeśli są to osoby <b>nam bliskie</b>, ich słowa – wypowiadane do nas, ich działania, ich myśli – <b>przechodzą na nas natychmiast</b> i zawsze wtedy gdy nie jesteśmy świadomi istnienia tego zjawiska. Jesteśmy kompletnie bezbronni i nieświadomi tego, co się z nami dzieje oraz tego, jak okrutne będzie to miało dla nas <b>konsekwencje w przyszłości</b>. <b>Tylko wybaczenie im wszystkim – doprowadzi do zapomnienia całego zła i wymazania negatywnego programowania ze swojej podświadomości. </b> W praktyce służy do tego m.in. kartka i długopis oraz zdolność precyzyjnego formułowania zarzutów stawianych osobom, które miały na nas negatywny wpływ – po to, aby następnie wybaczyć poprawie sformułowane zarzuty.</p><h3>Ostateczna materializacja marzeń – nadchodzi cud</h3><p>Bardzo pragniemy, dążymy do celu. Ocieramy z twarzy brud i błoto. Niezłomnym krokiem zmierzamy ku szczęściu. Jesteśmy tak bardzo zdeterminowani, że nie zastanawiamy się nad żadnymi konsekwencjami. Uzbrojeni jesteśmy w świadomość tego ile przeszkód nas czeka – tym więcej, im wyżej postawiliśmy sobie poprzeczkę. Nasza niezwykła wytrwałość ZAWSZE doprowadzi nas do końca. Ryzyko? Jest stanem chronicznie towarzyszącym wszystkim działaniom o znaczeniu przełomowym. Działanie na krawędzi jest NORMALNE, nieodzowne, niezbędne - aby osiągać to, czego nikt dotychczas nie osiągał, aby dochodzić tam, gdzie dotychczas nikogo jeszcze przed nami nie było. Tym większe ryzyko - im wyższy lot.</p><p>Wymarzyliśmy sobie coś. Lub kogoś. Nasze marzenia działają tak bardzo silnie, że zaczynają nabierać realnych kształtów. To, co do niedawna wydawało nam się jedynie marzeniem, wraz z naszą ofiarną pracą nabierze ostatecznie realnego wymiaru. Zjawisko to działa jak cudowna magia. Marzymy i wierzymy w nasze marzenia. Wierzymy tak bardzo, tak mocno, że wszystko co robimy, wszystkie nasze działania automatycznie ulegają totalnej przemianie. Działamy już zupełnie inaczej, myślimy inaczej. Żyjemy inaczej. I oto następuje wielkie przełamanie. Do końca nie wolno tracić wiary. <b>A jeśli po tym wszystkim, po całej naszej ofiarnej pracy, po naszej ciężkiej, ciężkiej, ciężkiej, ciężkiej walce, po naszej konsekwentnej postawie w dążeniu do celu – jeśli po tym wszystkim nasze marzenie nie przychodzi do nas... oznacza to już tylko jedno – oznacza to... że to nie było nasze marzenie</b>. Wyciągamy wnioski i idziemy <b>dalej!</b> Odwagi!</p></div></div></div></div> </div> <section> <div class="mb-60 mb-xs-30"> <div class="media-list text comment-list"> </div> </div> <h4 class="blog-page-title font-alt">Leave a Comment</h4> <drupal-render-placeholder callback="comment.lazy_builders:renderForm" arguments="0=node&amp;1=133&amp;2=field_comments&amp;3=comment" token="lPj51ogk-rMrnidslADe5yKm4l0sWwjoBzeR-qcEORM"></drupal-render-placeholder> </section> Sun, 22 Feb 2015 14:25:58 +0000 Admin 133 at https://efir7.pl Nowy porządek oraz wejście w przestrzeń kosmiczną - Iwo Czerniawski https://efir7.pl/artykul/nowy-porzadek-oraz-wejscie-w-przestrzen-kosmiczna-iwo-czerniawski <span>Nowy porządek oraz wejście w przestrzeń kosmiczną - Iwo Czerniawski</span> <span><span>Admin</span></span> <span>wt., 01/06/2015 - 15:21</span> <div class="field field--name-field-images field--type-image field--label-hidden field__items"> <div class="field__item"><a href="https://efir7.pl/sites/default/files/2020-07/contact.jpg" title="Nowy porządek oraz wejście w przestrzeń kosmiczną - Iwo Czerniawski" data-colorbox-gallery="gallery-nd_blog-132-tyhMnmgQozg" class="colorbox" data-cbox-img-attrs="{&quot;alt&quot;:&quot;Nowy porządek oraz wejście w przestrzeń kosmiczną - Iwo Czerniawski&quot;}"><img src="/sites/default/files/2020-07/contact.jpg" width="1200" height="750" alt="Nowy porządek oraz wejście w przestrzeń kosmiczną - Iwo Czerniawski" /> </a> </div> </div> <div class="field field--name-body field--type-text-with-summary field--label-hidden field__item"><div class="content"><div class="field field-name-body field-type-text-with-summary field-label-hidden"><div class="field-items"><div class="field-item even" property="content:encoded"><h3>O wejściu w przestrzeń kosmiczną</h3><p>Słyszy się często o takich, którzy wiele osiągnęli. Często myślimy o sportowcach, muzykach, baletmistrzach. Mówi się też o ich trenerach, nauczycielach i całych zastępach ludzi, którzy czuwali nad ich sukcesem. Czasem są to całe instytucje, które ciężko pracują na sukces jednostki. Podstawą sukcesu w takiej sytuacji jest to, aby w pełni poddać się cyklowi treningowemu, aby dawać z siebie wszystko, aby nie opuszczać zajęć, treningów, aby nie szukać wymówek, aby walczyć za wszelką cenę...</p><p>Co zrobić jednak gdy wchodzimy w przestrzeń kosmiczną? Co zrobić gdy odrywamy się od całej naszej dotychczasowej rzeczywistości? Co zrobić gdy nie ma obok nas <b>ANI JEDNEJ OSOBY ZDOLNEJ NAM POMÓC, GDYŻ WCHODZIMY W PRZESTRZEŃ W KTÓREJ DOTĄD NIKOGO PRZED NAMI NIE BYŁO?</b></p><p>Wyobraźmy sobie może to w ten sposób.<br>Wyobraźmy sobie, że znaleźliśmy się na bezludnej wyspie. No po prostu nie ma tam żadnej cywilizacji. Są może ewentualnie jakieś rośliny, może jakieś małpy, ewentualnie robactwo (niezłe źródło białka), piasek, drzewa, skały. Koniec. A teraz wyobraźmy sobie, że naszym zadaniem nie jest po prostu przetrwać, tylko stworzyć nową cywilizację. Z niczego. Naszym zadaniem nie jest to, aby przetrwać na tej wyspie - tak jak ukazują to zazwyczaj wszelkie filmy - my musimy przeżyć nasze życie godnie, my musimy nie po prostu walczyć o przetrwanie a latać w KOSMOS!!! <b>OSIĄGAĆ WSZYSTKO! PANOWAĆ NAD PRZESTRZENIĄ I CZASEM</b>.</p><p>Tak, dokładnie - wszystko musimy po prostu stworzyć <b>na nowo</b>. Dosłownie wszystko. Od czego zaczynamy? Prawdopodobnie od stworzenia na nowo systemu wartości. Czy pomocna będzie nam nasza wiedza z przeszłości? Będzie dla nas niezbędna - jednak w formie, w jakiej dotychczas dla nas funkcjonowała może okazać się średnio użyteczna - a momentami bardzo wroga i myląca.</p><p>Musimy więc tworzyć wszystko na nowo. Po pierwsze musimy stworzyć nową strukturę mentalną, nowy system wartości, nowe podstawy istnienia naszego bytu - w przeciwnym wypadku zwariujemy - po prostu nie wytrzymamy. Tu nie chodzi o szufladkowanie, o życie w zamkniętej przestrzeni. Tu istotne jest stworzenie nowego systemu wartości, nową systematykę, pewnego rodzaju porządek - w naszym umyśle...</p><p>Dla wszystkich ekstremistów poszukujących całkowitego oderwania się od wszelkich systemów, dla wszystkich świrów i wariatów, dla wszystkich tych, którzy nie tolerują niczego, dla wszystkich nihilistów, zboczeńców, sadystów i złoczyńców - to co mówię może nosić znamiona źle pojmowanej normalności. Moi drodzy! Oczywiście, że tak nie jest. Nie toleruję całego świata bardziej niż Wy - wszyscy razem wzięci. Nie toleruję go w żadnym stopniu. Nie toleruję niczego. Nie toleruję dzisiejszej sztuki, polityki, gastronomii, relacji międzyludzkich, muzyki, teatru, techniki, psychologii, medycyny. Nie zgadzam się z niczym, nie toleruję niczego. Zamiast jednak upijać się i sikać po murach, zamiast rozbijać butelki na głowie sobie i innym - wybrałem nieco inną drogę WALKI.</p><h3>Czym jest porządek w kontekście podboju wszechświata? Czyli o tym jak nie zwariować.</h3><p>Wyobraźmy sobie znowu, że całe życie o czymś marzyliśmy. Bardzo mocno. Nagle nadchodzi niezwykły moment - odnajdujemy metodę - niesamowitą, magiczną, mistyczną metodę dzięki której zdobędziemy wszystko. Wszystko. Czujemy doniosłość chwili, czujemy, że moment ten jest dla nas przełomowy. Czujemy wielką siłę, wielką energię. Jeżeli ktoś, kiedykolwiek doświadczył, doświadczał takiego stanu – zdaje sobie sprawę doskonale z tego, że ilość emocji jest przytłaczająca. Bardzo ważne więc będzie aby odszukać w sobie stabilizację i systematykę. Generalnie cała nasza praca, cała ta ciężka praca o jakiej mówię to sprawne operowanie pojęciami systematyczności, wytrwałości, stabilności, stabilizacji oraz spontaniczności i nieskrępowanej radości twórczej – przy jednoczesnym świadomym locie w przestrzeń kosmiczną, świadomej kontroli naszego rozpędzania się do kosmicznych prędkości – w jakich każdy przeciętny śmiertelnik natychmiast popełniłby samobójstwo. Dla nas to tempo ma być <b>NORMALNE</b> i właśnie w ramach tak ekstremalnego działania mamy szukać stabilizacji. Tylko w takich warunkach jesteśmy w stanie osiągać szczyty.</p><h3>Nieskończona wyobraźnia</h3><p>Zdolność widzenia niestworzonych obrazów. Zdolność widzenia rzeczy nieistniejących dotychczas... a może istniejących. Może okazać się, że wyobraźnia jest zdolnością odkrywania rzeczy istniejących. Matematyk Marko Rodin stwierdził, że on nie odkrył żadnej koncepcji matematyki wirowej – on jedynie stwierdził fakt, że to już było – on po prostu to "znalazł" – a koncepcja ta jest elementem wszechświata, określa w ogromnym stopniu zasady jego funkcjonowania. Istnieją koncepcje niesamowite, kosmiczne, które po osiągnięciu odpowiedniej prędkości myślenia i działania będą do nas przychodzić jako rozwiązania oczywiste.</p><h3>Stabilne działanie na krawędzi</h3><p>Musimy zdać sobie sprawę z tego, że cały czas przyjdzie nam działać na krawędzi. Kompromis i bezpieczeństwo jest zwyczajnie bardzo słabe, kompletnie nieadekwatne do celów, jakie przed sobą stawiamy. Działanie na krawędzi będzie jednak wtedy skuteczne – jeżeli uda nam się osiągać stan stabilizacji, stan ciągłego, świadomego dążenia do celu. Ten świadomy lot zapewni nam największe osiągnięcia – o jakich wcześniej nawet nie byliśmy w stanie marzyć, a może tylko mogliśmy sobie marzyć. Poruszanie się na krawędzi, przy jednoczesnej stabilizacji lotu – to nasz cel. A wszystko, praktycznie wszystko znajduje się w naszej podświadomości. Oczywiście jest też mistyczna kwestia misji – ale żadnej misji nie będziemy w stanie osiągnąć jeśli nie przygotujemy się do całego działania mentalnie.</p><h3>Radość tworzenia. Czerpanie radości.</h3><p>Dużo mówię o cierpieniu, o przełamywaniu, o zaciskaniu zębów. Należy jednak zdać sobie sprawę z faktu, że proces twórczy jest jednocześnie przyjemny. Daje wiele radości – zarówno on – sam proces, jak i świadomość celu, efektu końcowego. Myślenie o efekcie końcowym, o celu jest niezwykle pozytywne i budujące, prawdopodobnie jest jednym z istotniejszych czynników budujących naszą równowagę w dążeniu do celu. Należy sobie bowiem zdać sprawę z tego, że realizując te wszystkie fantastyczne zadania – dajemy sobie szansę na życie w zgodzie z sobą, w zgodzie ze swoimi marzeniami, marzeniami, które jak nigdy mogą stać się realnością.</p></div></div></div></div> </div> <section> <div class="mb-60 mb-xs-30"> <div class="media-list text comment-list"> </div> </div> <h4 class="blog-page-title font-alt">Leave a Comment</h4> <drupal-render-placeholder callback="comment.lazy_builders:renderForm" arguments="0=node&amp;1=132&amp;2=field_comments&amp;3=comment" token="CMwIaNOS16fXqMMgGBgXgdzXl7UJzTuX5W3uGaxMYb4"></drupal-render-placeholder> </section> Tue, 06 Jan 2015 14:21:54 +0000 Admin 132 at https://efir7.pl Instrukcja przeżycia w warunkach wchodzenia w przestrzeń kosmiczną - Iwo Czerniawski https://efir7.pl/artykul/instrukcja-przezycia-w-warunkach-wchodzenia-w-przestrzen-kosmiczna-iwo-czerniawski <span>Instrukcja przeżycia w warunkach wchodzenia w przestrzeń kosmiczną - Iwo Czerniawski</span> <span><span>Admin</span></span> <span>ndz., 01/04/2015 - 15:20</span> <div class="field field--name-field-images field--type-image field--label-hidden field__items"> <div class="field__item"><a href="https://efir7.pl/sites/default/files/2020-07/gagarinn.jpg" title="Instrukcja przeżycia w warunkach wchodzenia w przestrzeń kosmiczną - Iwo Czerniawski" data-colorbox-gallery="gallery-nd_blog-131-tyhMnmgQozg" class="colorbox" data-cbox-img-attrs="{&quot;alt&quot;:&quot;Instrukcja przeżycia w warunkach wchodzenia w przestrzeń kosmiczną - Iwo Czerniawski&quot;}"><img src="/sites/default/files/2020-07/gagarinn.jpg" width="1200" height="858" alt="Instrukcja przeżycia w warunkach wchodzenia w przestrzeń kosmiczną - Iwo Czerniawski" /> </a> </div> </div> <div class="field field--name-body field--type-text-with-summary field--label-hidden field__item"><div class="content"><div class="field field-name-body field-type-text-with-summary field-label-hidden"><div class="field-items"><div class="field-item even" property="content:encoded"><h4>Motywacja jest niepotrzebna! Samoświadomość zamiast motywacji.<br>Instrukcja przeżycia w warunkach wchodzenia w przestrzeń kosmiczną.</h4><h3>O motywacji. Motywacja a konstrukcja.</h3><p>Motywacja to problem. Często mówi się - aby coś osiągnąć - potrzebna jest motywacja. Motywacja działa - ale na krótko - np. na czas szturmu pozycji wroga, albo na czas ucieczki przed wściekłymi psami - wtedy można odczuć silną motywację. Widziałem ludzi zmotywowanych na tyle, że pokonywali wszelkie granice swojego ciała i umysłu, granice bólu - na bardzo krótko... Większość czasu pozbawieni jesteśmy motywacji jako tej głównej siły napędowej. Pozostaje zaś konstrukcja. Wyobraźmy sobie, że osiągamy totalne prawa roota do naszego mózgu. Totalne. Jesteśmy w każdym jego zakamarku. Wiemy o każdym lęku, każdej blokadzie, każdym problemie. A w zasadzie wyobraźmy sobie, że w dalszej perspektywie problemów tych nie ma! W końcu mamy pełną władzę nad sobą. Jesteśmy w stanie przeprogramować każdy zakamarek, każdy element.</p><p>Koncepcja świadomości konstrukcji naszego umysłu, koncepcja przedkładania wysokiego stopnia samoświadomości nad upowszechnioną motywacją jest moją aktualną koncepcją. Dopuszczam fakt, że być może kiedyś ją wyśmieję, zaneguję. Aktualnie jednak odkrywam dzięki tej metodzie. że jestem w stanie więcej - znacznie więcej. Udało mi się rozwiązać masę blokad i problemów, które skutecznie nie pozwalały mi sięgać gwiazd.</p><p>Wszystko co piszę w ostatnich dniach - piszę do siebie, przy okazji dzielę się moimi przemyśleniami ze światem. Przemyślenia te pozwalają mi funkcjonować i działać, a nawet żyć (dosłownie). I kolejna ciekawostka - pisząc projektujemy i poznajemy naszą konstrukcję psychiczną. Z jednej strony wyciągamy wszelkie problemy na wierzch i jesteśmy w stanie się z nimi rozprawić, z drugiej zaś programujemy się na nowo, napełniamy swój umysł niezwykłą, ozdrawiającą energią. To twórczy proces. Tworzenie własnego ja. Analiza. Myśl. Impuls. Przemiana. Samoświadomość.</p><h3>Pielęgnuj stan natchnienia. Chwytaj ten moment.</h3><p>Oczywiście mówiłem o tym aby się nie podpalać. Aby nie wariować. Nadchodzą jednak momenty niesamowite, cudowne - momenty wielkiego przypływu emocjonalnego, strumienia świadomości bombardującego nas na wszelkie możliwe sposoby. Co robić? DZIAŁAĆ! DOPÓTY - DOPÓKI NIE PADNIEMY! Pod żadnym pozorem NIE WOLNO PRZERYWAĆ TEGO KOSMICZNEGO, NIESAMOWITEGO PROCESU. Jak działać w tym stanie? Czerpać pełnymi garściami, spisywać nuty, pojęcia, wszelkie koncepcje i myśli, jednocześnie zapamiętywać ten stan emocjonalny - tak w naszym umyśle, jak i w całym ciele. Ta twórcza energia to stan, który przemija. Ważne aby maksymalnie skutecznie go wykorzystać.</p><h3>Prowokowanie stanu natchnienia, stanu cudownego uniesienia</h3><p>Zbieranie inspiracji, napełnianie podświadomości energią i siłą. Moc podświadomości i jej zdolność do pochłaniania informacji, bodźców, uczuć.</p><p>Czasem nie myślimy o naszej podświadomości, jakby pomijamy ją w naszych rozważaniach. Pomijamy tym samym prawdopodobnie tę część naszego bytu, która w ogromnym stopniu decyduje prawie o wszystkim. Życie w zgodzie lub świadomym konflikcie z naszą podświadomością jest ogromną siłą napędową dającą nam wielką moc. Nie chodzi mi o to aby intensywnie analizować własne zachowania, aby starać się nadmiernie zastanawiać, aby pozbawiać się działania spontanicznego. Nie. Praca z naszą podświadomością jest kluczem, pracą w obszarze, który niemal całkowicie decyduje o naszym być albo nie być. Oddzielnym wątkiem, jaki przyjdzie mi poruszyć w moich instrukcjach będzie kwestia pedagogiczna, również aspekt błędów pedagogicznych jakich dopuszczają się rodzice oraz nauczyciele, trenerzy, pedagodzy i wszyscy ci, którzy przekazują wiedzę, występują w roli autorytetów - zazwyczaj manipulując nami, wykorzystując przy tym pozycję przewagi... Właśnie w tym rzecz, że przekazywanie wiedzy jest mało istotne jako takie. Wiedza sama w sobie nie ma większej wartości, nie ma znaczenia - jeżeli nie jesteśmy w stanie jej przyswoić, przetworzyć, wyciągać wniosków, myśleć samodzielnie, myśleć niestandardowo, abstrakcyjnie i co ogromnie istotne - jeśli zwyczajnie nam nie zależy. Kwestia motywacji wypływa bezpośrednio z naszych programów, jakie zaszczepione mamy w podświadomości. Spadek i depresja wynikać może z różnych porażek, z bieżących niepowodzeń. Niepowodzeń może być tym więcej - im bardziej złożona jest nasza struktura mentalna, im więcej przeżywamy, im bardziej myślimy. Im więcej wiemy. Z kolei stan całkowitej harmonii również nie musi być (nie jest?) pozytywny z punktu widzenia procesu twórczego.</p><p>"Nic mi się nie chce. Nie mam już siły. Zawiodłem się na ludziach..." - te i inne głosy huczą z tyłu głowy, skutecznie powstrzymując nas przed pewnym marszem po nasze cele. Studium przypadku tych stanów jest jednym z kluczowych elementów zdolnych stanowić o przełamaniu.</p><p><b>Chciałbym podzielić naszą pracę z podświadomością na zasadnicze dwa kierunki: praca bezpośrednia oraz pośrednia.</b></p><p>Bezpośrednia praca z podświadomością polegać będzie na ŚWIADOMEJ rozmowie ze sobą.<br>W walce o wieczność, w tym momentami nierównym starciu będziemy często wystawiani na próby. O świadomej pracy z naszą podświadomością będę mówić więcej. Pragnę jedynie zauważyć, że zgłębienie struktury własnej podświadomości, sprawne poruszanie się po wszelkich jej zakamarkach jest prawdopodobnie jednym z najważniejszych czynników mających wpływ na nasze działania.</p><p>Pośrednia praca z podświadomością to przyjmowanie informacji, bodźców, sztuki, literatury, jak również praktycznie wszystko to, co robimy. Wszystko bowiem ma wpływ na naszą konstrukcję. Jeżeli studiujemy technikę antenową może okazać się, że zaczynamy dostrzegać więcej w aspekcie teatru. Zresztą na dobrą sprawę teatr nie istnieje - a wszyscy ci, którzy wykładają wszelkie klasyczne teorie teatralne - równie dobrze mogliby przebierać się za rycerzy i uczestniczyć w rekonstrukcjach historycznych. Nie chciałem teraz mówić o teatrze gdyż temat ten może spowodować w moim przypadku mocne odejście od tematu - jednak delikatnie wytłumaczę - ja nie mówię o tym, że teoria jest zła, że klasyka teatru jest zła. Ja mówię jedynie o tym, że powinniśmy ją znać i iść dalej - zamiast życie poświęcać egzaltacji klasyczną formą teatralną. Generalnie każda egzaltacja jest zła. Zła w sensie – nierozwojowa, nietwórcza.</p><h3>O gwałtownych zmianach - sprawne manewrowanie.</h3><p>Zdolność do wykonywania gwałtownych, wręcz drastycznych manewrów jest kolejną cechą nieodzowną. Niezbędną. Tworzącą naszą wielką siłę. Jest to zdolność niezwykle istotna w wychodzeniu ze wszelkich opresji, jak i w poszukiwaniu rozwiązań niestandardowych, twórczych.</p><p>Świadomość porządku, struktury i jednoczesny sprzeciw wobec nich może być niezwykle ciekawą metodą twórczą. To właśnie łączenie cech buntu i porządku stanowi niesamowitą wartość zdolną wywracać dotychczasowy porządek do góry nogami. To jak dobry oddział bojowy, doskonale zorganizowany - jednocześnie o bardzo wysokim bojowym duchu. Organizacja połączona z fanatycznym natchnieniem. Sprawne manewrowanie może być pozornie postrzegane jako niekonsekwencja, częste zmiany decyzji, pozorny brak obranej drogi, konkretnej drogi. Tak to wygląda z zewnątrz. W rzeczywistości jednak to, jak bardzo elastyczni jesteśmy, to, jak szybko jesteśmy w stanie podważyć własną myśl i uformować nową, lepszą - będzie w ogromnym stopniu stanowiło o powodzeniu naszych działań, będzie stanowiło o naszym rozwoju.</p><h3>Patrzenie z boku.</h3><p>Niesamowite odkrycia, których nie jesteśmy w stanie dostrzec będąc całkowicie zaangażowanymi w proces, zwyczajnie umykają nam. Jest to pewnego rodzaju zagadka - wynikająca jednak z konstrukcji podświadomości. Oto bowiem będąc całkowicie w danym procesie - bardzo ciężko jest nam myśleć o innych, różnych, ciekawych, alternatywnych rozwiązaniach. Nasza uwaga w ogromnym stopniu skoncentrowana jest na pracy w ramach procesu - na tworzeniu w ramach przyjętego porządku. Może się stać tak, że my zwyczajnie nie dopuścimy do naszego umysłu żadnego innego, alternatywnego rozwiązania. Są więc sytuacje, kiedy koniecznie musimy się zatrzymać, kiedy musimy wyjść z siebie, zmienić kompletnie tempo, rytm. Zmiana otoczenia, zmiana miejsca, zmiana, zmiana. Każda zmiana daje nadzieję na poprawę, daje możliwość patrzenia inaczej na problem. Różne są praktyczne metody zatrzymania, wyjścia z siebie. Bardzo dużo daje opisanie tego co aktualnie robimy. Analiza na papierze, komputerze zmusza nas do dokładnego przeanalizowania naszego działania – daje nam możliwość przyjrzenia się naszemu działaniu z boku. Takie szczegółowe rozpisanie wszystkich naszych działań powoduje, że musimy zatrzymać się i odpowiedzieć na cały szereg pytań. Musimy te pytania sobie zadać. Często w trakcie takiej analizy możemy odszukać błędy, możemy też natknąć się na całą masę nowych pomysłów. W dowolnym wypadku analiza „na papierze” przynosi nam wnioski naturalne, płynące jako konsekwencja naszych wszystkich myśli zgromadzonych w podświadomości. Bardzo dużo daje też przerwanie procesu. Co istotne – nie należy go przerywać zbyt często – chodzi raczej o to, aby raz na jakiś czas dokonać przerwy – tudzież zmienić formę aktywności. Wracając do kontynuowania procesu okaże się, że jesteśmy dalej, znacznie dalej. Podświadomość zrobiła swoje. Bardzo często można zjawisko to zaobserwować w aspekcie ćwiczenia na instrumencie. Po przerwaniu ćwiczenia i zrobieniu przerwy, nawet dłuższej, może okazać się, że zrobiliśmy więcej niż gdybyśmy cały ten czas poświecili ćwiczeniu.</p><p>Pomimo próby logicznego ułożenia wszystkich myśli - potencjał jaki zacznie się przed nami otwierać stworzy kolejne problemy. Całą masę problemów, których normalnie nie było. Wielka sprawa - stan "nadmiernej" wiedzy - w rzeczywistości braku wiedzy (wszystko jest mocno, bardzo mocno relatywne). Im więcej wiemy - tym więcej problemów się rodzi. Zjawisko jest znane co poniektórym - szczególnie tym, którzy lubują się w wiecznych poszukiwaniach, w planowaniu. Problem nadmiaru wiedzy może być ogromny, może tworzyć całkowitą blokadę działania, całkowitą blokadę wynikającą z wewnętrznego błędu logicznego - ilość rozwiązań jakie podsuwa nam umysł jest tak ogromna, że nie jesteśmy w stanie nad nimi pracować, nie jesteśmy w stanie ich opracować.</p><h3>Problemy wyboru optymalnych rozwiązań.</h3><p>A co ciekawe - wszystko o czym piszę w kontekście podboju wszechświata było jedynie podsumowaniem procesu myślowego w zakresie tworzenia jednego tylko portalu internetowego. Inna sprawa, że w normalnych warunkach nad tworzeniem takich systemów czuwają zastępy projektantów, project managerów, programistów, specjalistów od usability, webdesignerów. A nie jeden muzyk (to jedyne moje oficjalne wykształcenie). Tym niemniej proces ten jest uniwersalny - szczególnie gdy próbujemy zmierzyć się z problemem wielkości kosmicznej. Zupełnie inna sprawa, że portal (portale) ten jest podsumowaniem mojej 10 letniej pracy, a kreowana przeze mnie struktura jest początkiem, startem, który zaprojektowany w ten, a nie inny sposób pozwoli na rozwój, bezgraniczny rozwój. A portali takich w zanadrzu mam dziesiątki. A portale te to tylko malutki wierzchołek wielkiej, gigantycznej góry lodowej - a w zasadzie całego archipelagu gór lodowych. Problem wyboru pojawia się zawsze tam, gdzie pracujemy nad zadaniami bardzo złożonymi, szczególnie zaś wtedy, gdy jesteśmy sami w całym procesie. Ciężko jest nam polegać na opinii innych, gdyż to nasz projekt, oczywiście możemy próbować rozmawiać z innymi, jednak często może to jeszcze dodatkowo wprowadzać nas w błąd. Istotne jest odnalezienie takiej metody pracy aby nauczyć się rozmawiać z samym sobą. Bardzo pomocne może okazać się pisanie. Pisanie planu, scenariusza. W momencie gdy zaczynamy pisać o swoim problemie, o swojej koncepcji, zaczynamy pracować z własną podświadomością, zaczynamy wyciągać na wierzch pewne sprawy. Pomagają rysunki, szkice, mapy myśli. Istotna jest konsekwencja – konsekwentna praca nad rozwiązaniem problemów. Często istotne będzie odważenie się na rozpoczęcie – nawet bez stworzenia ostatecznego kształtu naszego projektu. W tym miejscu nie będę rozpisywał całej metodyki pracy nad problemami wyboru – podkreślam jedynie problem – występuje on zawsze wtedy, gdy jesteśmy pogrążeni w pracy. Zawsze będziemy się wahali w obawie przed podjęciem złej decyzji. Sprawa komplikuje się szczególnie wtedy, gdy decyzji musimy podejmować bardzo wiele. I zawsze uda nam się rozwiązać każdy problem – jeżeli będziemy bardzo konsekwentni i jednocześnie będziemy stosowali różnorodne metody pracy. Twórcze podejście do całego procesu będzie sednem, podstawą całego sukcesu w tym złożonym procesie. Brak takiego podejścia do procesu twórczego, jak również do procesu dydaktycznego, charakterystyczne jest dla niemal wszystkich uczniów, nauczycieli, dla wielu osób usiłujących coś zdziałać, stworzyć. Brak niestandardowego myślenia w całym procesie jest przyczyną bardzo powolnych osiągnięć. Istnieją bowiem metody pozwalające przyspieszać naukę, postępy w zaskakującym tempie – zarówno w dziedzinach technicznych, jak i artystycznych - szczególnie sprawa tyczy się muzyki, aktorstwa, teatru. Twórcze, elastyczne podejście, pasja, wizja oraz wielka determinacja i nie poleganie na autorytetach, kontestacja wszelkich dotychczasowych prawd przy jednoczesnej wszechwiedzy, głębokim poznaniu wszelkich dotychczasowych metod – to wszystko będzie stanowiło podstawę naszych sukcesów, naszej twórczej walki.</p><p>Piękny stan prostoty - nagroda za naszą żmudną walkę, za naszą ciężką pracę! Przychodzi do nas nagle – pozwala szybko rozwiązać problemy. Często stan ten przychodzi gdy po intensywnej pracy odpuścimy, odpoczniemy, weźmiemy prysznic – zanurzymy się pod wodą. Często nie musimy robić nic, złote myśli, proste i logiczne rozwiązania przyjdą do nas same.</p><h3>Myląca siła autorytetu.</h3><p>Musimy przyjąć pewne założenie. Nie ma autorytetów. ŻADNYCH autorytetów. Już samo to zdanie jest paradoksem, konfliktem - gdyż autorytarnie narzucam tę myśl każdej osobie czytającej te słowa. Nie ma autorytetów - i mówię to ja. Mówię to w sposób twardy i jednoznaczny. Uznajmy, że jest to dygresja. Jeżeli jesteśmy kompletnie w procesie, czasem z niego wychodzimy aby patrzeć z boku i wprowadzać zmiany korekcyjne - lub gwałtowne manewry (bardziej lub mniej świadome), jeżeli poświęcamy się procesowi i cały nasz umysł walczy, ciężko pracuje aby za wszelką cenę osiągać szczyty - każda wypowiedź autorytetów będzie dla nas mocno, bardzo mocno myląca.</p><p>BĘDZIEMY POŻĄDAĆ AUTORYTETÓW! Wynikać to będzie z naszego totalnego osamotnienia. Będziemy wierzyli, że znajdą się osoby, wielcy mistrzowie, myśliciele, którzy wiedzą więcej, którzy są w stanie nam pomóc, dać nam inspirację. Być może napotkamy więc ciekawe osoby, które mają obszerną wiedzę w różnych tematach. I znowu postawię sprawę w sposób dwuznaczny. Tak, oni są potrzebni – jako źródło wiedzy, rozwiązań, patentów. Potrzebna jest jednak jednocześnie potężna praca nad sobą, zdolność samodzielnego myślenia, czytania ze zrozumieniem, zdolność dociekania prawdy za wszelką cenę. Brak pracy nad własną konstrukcją i jednoczesne poleganie na autorytetach prowadzi do przekształcania się w niemyślące warzywo, całkowicie uzależnione od swojego mistrza.</p><p>Widziałem ludzi, którzy uczyli się u tych samych nauczycieli, u których ja się uczyłem. Widziałem ludzi kompletnie uzależnionych – niczym zombi od nauczyciela, który miał ogromną wiedzę na temat podświadomości, siły podświadomości. Pomimo wielkiej wiedzy – nauczyciel ten w żadnym stopniu nie zdołał pomóc osiągnąć stan jakiejkolwiek samodzielności – tym, którzy uzależnili się od niego, od jego dobrych rad, wskazówek, uzależnili się od siły autorytetu. Nie rozumiałem nauczyciela dlaczego na to pozwala, mogłem się jedynie domyślać. Pamiętam jednak jak w ciągu dosłownie kilku miesięcy nieregularnych zajęć wyciągnąłem setki razy więcej pozytywnych wniosków niż oni, pracując z tą samą osobą przez długie lata.</p><h3>Kontestacja jako źródło poznania</h3><p>Podważanie dotychczas istniejącej prawdy, dotychczas istniejących koncepcji może być kolejną potężną siłą stanowiącą o naszym postępie. Podważanie dotychczas istniejących prawd i rozwiązań tylko wtedy nabierze właściwego wymiaru, właściwej siły, gdy procesowi temu towarzyszyć będzie nasza konsekwentna praca, nasze dążenie do zgłębienia prawdy – naszej prawdy. Rzadko jest tak (nigdy tak nie jest?), że istnieje jedna, najlepsza metoda. Nikt tu nie mówi o tym, aby nie poznawać istniejących koncepcji – wręcz przeciwnie. Najlepiej znać je wszystkie – i to dobrze, jednocześnie szukać własnych koncepcji – przeciwstawionych tym znanym dotychczas. Nawet jeśli nie uda się w jakiejś konkretnej dziedzinie odszukać tej własnej metody – cały proces może okazać się bardzo twórczy i prowadzący do niezwykle ciekawych wniosków.</p><h3>Odwaga.</h3><p>Różne rodzaje odwagi.<br>Rzucanie się pod czołg jest stosunkowo prostą sprawą. Znacznie trudniejsze okazuje się przełamywanie kolejnych barier – osiąganie kolejnych prędkości kosmicznych. Odwaga jest jednocześnie zdolnością samomotywacji, zdolnością realizacji postawionych przed sobą zadań (choćby najśmielszych) bez obawiania się o nic, bez oglądania się na nic! Odwagą jest stabilnie podążać do celu – chociaż cel ten jest kompletnie odległy, zazwyczaj wręcz kompletnie niedostrzegalny.</p><h3>Rekonstrukcja duszy po upadku</h3><p>Każde niepowodzenie może rzucać negatywny odblask na naszych myślach, na naszej konstrukcji. Nie ma więc piękniejszego stanu niż zdolność podnoszenia się z każdego upadku. Rzecz w tym, że kwestia może być bardzo trudna – jeżeli mówimy o walce o bardzo wysokie cele. Im wyższe cele – tym silniejszy upadek. Na pewnym etapie należy (można?) dążyć do takie stanu samoświadomości, w jakim do każdego upadku odnosimy się ze stosunkiem ambiwalentnym – cały czas projektując w umyśle nasz cel. Świadomość celu i stabilne podążanie w jego kierunku może być wielką siłą stabilizującą i jednocześnie motywującą. Można wręcz próbować ułożyć pewien algorytm – algorytm zwycięstwa, który może z założenia może mieć wpisane w siebie porażki. Każdy pokerzysta rozumie, że pojedyncze porażki są dopuszczalne – pod warunkiem, że efekt końcowy będzie zwycięski. W zasadzie kompletnie nie ma sensu rozpamiętywać przegranych – nie chodzi o to, aby nie wyciągać wniosków – wręcz przeciwnie – idzie o to, aby każda porażka uczyła nas jak jej więcej nie popełniać. I znowu wracamy do koncepcji algorytmu – ważne jest bowiem abyśmy każdą porażkę traktowali bardzo świadomie jako element nauki, jako moment oświecenia, jako bardzo istotną podpowiedź odnośnie kolejnych kroków.</p><h3>Bolesny upadek. Samoświadomość a upadek. Samoświadomość a procesy sterujące nami.</h3><p>Każdy upadek jest trudny. I tylko ten, kto nie wznosi się wysoko nie upada. Tylko ten, kto nie działa w warunkach skrajnego ryzyka - nie upada. Jednak to wysoka samoświadomość pozwala nam wytrwać. Samoanaliza, analiza po pierwsze każdego zdarzenia, ale co najważniejsze - analiza naszej psychoreakcji w warunkach skrajnego upadku. Analiza taka pozwala nam zatrzymać się na moment i uświadomić sobie, że wszystko co przeżywamy jest naszą projekcją, zaś to, co się wydarzyło - i tak miało już miejsce i dla naszego dobra jest to, aby skoncentrować się, wyciągnąć wnioski i iść dalej. W każdym przeciwnym wypadku grozi nam depresja. Groźba depresji jest tym silniejsza - im bardziej wierzymy w nasz fantastyczny świat. Świadomość procesu będzie ogromnym zbawieniem dla nas, świadomość tego, że każdy upadek jest zjawiskiem absolutnie naturalnym w osiąganiu prędkości kosmicznej.</p></div></div></div></div> </div> <section> <div class="mb-60 mb-xs-30"> <div class="media-list text comment-list"> </div> </div> <h4 class="blog-page-title font-alt">Leave a Comment</h4> <drupal-render-placeholder callback="comment.lazy_builders:renderForm" arguments="0=node&amp;1=131&amp;2=field_comments&amp;3=comment" token="ViRi2ICXFjhIz1cveWFoezwK345mOB3APAdarCMoeu8"></drupal-render-placeholder> </section> Sun, 04 Jan 2015 14:20:26 +0000 Admin 131 at https://efir7.pl "Technika życia. Jak żyć? Przebudzenie." Iwo Czerniawski https://efir7.pl/artykul/technika-zycia-jak-zyc-przebudzenie-iwo-czerniawski <span>&quot;Technika życia. Jak żyć? Przebudzenie.&quot; Iwo Czerniawski</span> <span><span>Admin</span></span> <span>sob., 12/27/2014 - 15:18</span> <div class="field field--name-field-images field--type-image field--label-hidden field__items"> <div class="field__item"><a href="https://efir7.pl/sites/default/files/2020-07/triumf_woli.jpg" title="Technika życia. Jak żyć? Przebudzenie." data-colorbox-gallery="gallery-nd_blog-130-tyhMnmgQozg" class="colorbox" data-cbox-img-attrs="{&quot;alt&quot;:&quot;Technika życia. Jak żyć? Przebudzenie.&quot;}"><img src="/sites/default/files/2020-07/triumf_woli.jpg" width="600" height="469" alt="Technika życia. Jak żyć? Przebudzenie." /> </a> </div> </div> <div class="field field--name-body field--type-text-with-summary field--label-hidden field__item"><div class="content"><div class="field field-name-body field-type-text-with-summary field-label-hidden"><div class="field-items"><div class="field-item even" property="content:encoded"><p>Technika życia. Jak żyć?</p><h3>Przebudzenie</h3><p>Nadchodzi moment kiedy dorastamy, kiedy wszystkie nasze doświadczenia z przeszłości, kiedy wszystko to, w co wierzymy zaczyna stanowić masę krytyczną, kiedy osiągamy taki stan świadomości w którym zdajemy sobie sprawę, że dłużej nie możemy, dłużej tak nie możemy. To moment przełamania, totalnego przebudzenia. Przychodzi do nas w momencie gdy sobie na to zapracujemy. Ciężko zapracujemy. Jest trudny. Czasem bolesny.</p><p>Przełamanie jest niezbędne. Musi boleć. Ma boleć. Ból ten jest zdrowy i musimy zacisnąć zęby i wysilić się. Bez tego wysiłku nic się nie uda. Przełamanie musi w końcu nastąpić, szczególnie, jeśli mieliśmy już wiele podejść w przeszłości - oto nastąpił najwyższy czas aby wejść na wyższy poziom. W praktyce - bierzemy najtrudniejsze marzenie, istotę problemu na warsztat - i z miejsca, tu i teraz zaczynamy wdrażać je w życie. Odkładanie na później to najgorsza droga. I nie zważając absolutnie an nic - sięgnijmy po to, co już dotychczas zdołaliśmy ustalić w kontekście naszej podświadomości. Wiemy przecież już bowiem o tym, że wszystkie nasze lęki i blokady to programy tkwiące w naszej podświadomości, że jesteśmy w stanie ułożyć naszą podświadomość, dobrać się do niej w taki sposób metodyczny, w sposób taki, że będziemy mogli kreować ją w bardzo dużym zakresie.</p><h3>O problemach wyboru</h3><p>Ogromną, niesamowitą, być może jednak pozorną przeszkodą jest problem wyboru. W praktyce czasami może chodzić o totalną bzdurę - np. taką jak wybór nazwy danego projektu. Świadomość, że ta jedna decyzja zaważy na przyszłości, że ciężko będzie dokonać jakiejś zmiany na dalszych etapach może tworzyć barierę trudną do przejścia. Efekt - mogą mijać miesiące, lata a my będziemy stać w miejscu z działaniem - gdyż cały czas będziemy odnosili wrażenie, że jeszcze nie jesteśmy gotowi.</p><h3>Nie ma czasu! Nie zwrócimy sobie tego czasu.</h3><p>Jest 22 grudnia, godzina 6:11 rano. Muszę uruchomić kilka projektów, jakie planuje od przeszło dekady. Od dekady nie mogę ich uruchomić gdyż zastanawiam się. Ma to być instrukcja jak przełamywać takie problemy. Postanowiłem, że dzisiaj dokonam tego przełamania, że dzisiaj wreszcie zbiorę w sobie wszelkie możliwe pokłady energii i choćbym miał teraz skonać - odmienię bieg swojego życia, bieg całego swojego życia. Znowu muszę pamiętać o tym, aby się nie podpalać, aby być stabilnie konsekwentnym w swym dążeniu. Stabilnym i jednocześnie koncentrować całą energię jaka jest mi znana, operować nią i uderzać z ogromną siłą. Przeanalizowałem jakieś swoje dawne przemyślenia, przypomniałem sobie jaką nosiły energię, przypomniałem sobie ile było w nich siły, spontaniczności. Nie ma co żałować tego, że teraz tak to nie działa, że teraz myślę być może inaczej. Po pierwsze - nie jest to jednoznaczne, po drugie - odwagi! Teraz mam niesamowitą broń - jakiej wtedy jeszcze nie miałem. Bronią tą jest cała kompleksowa wiedza na temat pracy z podświadomością, na temat tego, w jaki sposób działamy - jest to wiedza, jakiej kompletnie pozbawieni są pedagodzy szkolni czy rodzice. Szkoda. Czy mam do nich o to żal? Mam. Jednocześnie rozumiem, że nie mam jeszcze możliwości cofania czasu, że nie zmienię już pewnego biegu wydarzeń. Jestem tu i teraz i moja samoświadomość jest na takim poziomie, że prawdopodobnie wreszcie jestem w stanie żyć ze swoim bólem istnienia, ze swoim ciężarem emocji, ze swoją "depresją", która rodzi się w tak wielu momentach, przy niemal każdej porażce i promieniuje bardzo dotkliwym bólem. Nagle odzyskuję świadomość tego, co się ze mną dzieje. W praktyce - szukam przyczyn każdego wahnięcia emocjonalnego. Tak. Analizuję. Bardzo dużo analizuję. Czy pozbawiam się w ten sposób spontaniczności? I tak, i nie. Rodzi się we mnie bowiem coś zupełnie nowego. Ja mam wolność, wolność polegającą na władzy nad własnym umysłem - moja władza nad własnym umysłem może być przyrównana do władzy nad smyczkiem czy też panowaniem nad sytuacją w walce. To ja kontroluję sytuację, jestem świadomy każdego ruchu, każdego wektora, każdego ruchu przeciwnika. Jestem do przodu. Panuję nad pozycją, czuję przewagę, dominuję. Czuję siłę i wolę walki, jednocześnie zaś kontroluję cały przebieg starcia. To piękne uczucie gdy jestem w stanie świadomie walczyć, gdy nieważne ilu mam przeciwników, ja kontroluję przebieg walki, przestrzeń, agresję. Ja jestem czystą agresją. Czystą - nieskazitelną agresją. Oni się boją. Ja jestem zjednany z potrzebą zasmakowania ich krwi - jestem integralny i jednocześnie jest mnie wiele. Jestem wolny i to ja panuję nad sytuację. Oni są przerażeni - a ja płynę w zachwycie. Oni broczą krwią - a ja wykonuję kolejne magiczne ewolucje, jakich uczyłem się latami, jakie godzinami wypracowywałem - z pełną świadomością tego co robię. Ja zmieniam rytm, zmieniam kierunki i położenie, ja kontroluję cały przebieg. I oto bowiem to ja jestem siłą, świadomą agresją. To ja panuję nad emocją, jestem w stanie okaleczać w sposób świadomy. Oni nie wiedzą co się z nimi dzieje. Uciekają. Krzyczą. Błagają o litość. Ale litości nie ma - gdyż na nią nie zasłużyli. Nie ma litości. Jest krew. Dużo krwi. I chłodny umysł.</p><p>Jest dźwięk. W pełni świadomy. Ja mam nad nim władzę. Mam władzę w rękach. Robię to, co w danej chwili świadomie chcę zrobić. To przejście z działania spontanicznego do świadomego. Wreszcie świadome działanie da mi niesamowitą moc, niesamowitą siłę - niezależnie od dziedziny życia. To technika. Technika pracy nad sobą, technika pracy nad projektami, technika pracy nad całym życiem. Technika życia.</p></div></div></div></div> </div> <section> <div class="mb-60 mb-xs-30"> <div class="media-list text comment-list"> </div> </div> <h4 class="blog-page-title font-alt">Leave a Comment</h4> <drupal-render-placeholder callback="comment.lazy_builders:renderForm" arguments="0=node&amp;1=130&amp;2=field_comments&amp;3=comment" token="Q-RRx5y3dCTHTzkTY76fftddGqqZpffy-uIEp9HWfoA"></drupal-render-placeholder> </section> Sat, 27 Dec 2014 14:18:35 +0000 Admin 130 at https://efir7.pl "Krótki wstęp do podboju Wszechświata" Iwo Czerniawski https://efir7.pl/artykul/krotki-wstep-do-podboju-wszechswiata-iwo-czerniawski <span>&quot;Krótki wstęp do podboju Wszechświata&quot; Iwo Czerniawski</span> <span><span>Admin</span></span> <span>sob., 12/27/2014 - 15:12</span> <div class="field field--name-field-images field--type-image field--label-hidden field__items"> <div class="field__item"><a href="https://efir7.pl/sites/default/files/2020-07/supernovam.jpg" title="&quot;Krótki wstęp do podboju Wszechświata&quot; Iwo Czerniawski" data-colorbox-gallery="gallery-nd_blog-129-tyhMnmgQozg" class="colorbox" data-cbox-img-attrs="{&quot;alt&quot;:&quot;&quot;Krótki wstęp do podboju Wszechświata&quot; Iwo Czerniawski&quot;}"><img src="/sites/default/files/2020-07/supernovam.jpg" width="1200" height="829" alt="&quot;Krótki wstęp do podboju Wszechświata&quot; Iwo Czerniawski" /> </a> </div> </div> <div class="field field--name-body field--type-text-with-summary field--label-hidden field__item"><div class="content"><div class="field field-name-body field-type-text-with-summary field-label-hidden"><div class="field-items"><div class="field-item even" property="content:encoded"><p>Ryzyko. Jest stanem chronicznie towarzyszącym wszystkim działaniom o znaczeniu przełomowym. Działanie na krawędzi jest NORMALNE, nieodzowne, niezbędne - aby osiągać to, czego nikt dotychczas nie osiągał, aby dochodzić tam, gdzie dotychczas nikogo jeszcze przed nami nie było. Tym większe ryzyko - im wyższy lot.<br>Szczególnie sprawa dotyczy wszystkich twórczych dziedzin - przy czym mówiąc o twórczości mam na myśli WSZELKIE przejawy twórczego myślenia - na sztuce się nie kończy (być może nawet nie zaczyna, a być może wszystko to jest sztuką). I tylko bezwzględna wytrwałość może doprowadzić do zwycięstwa.</p><p>A teraz słów kilka o odrzuceniu i niezrozumieniu. Jeżeli ktoś czuje się, ma poczucie, że jest nierozumiany, jego pozycja jest negowana może to oznaczać, że wkracza na pozytywną ścieżkę. To, czy osiągnie cokolwiek zależy już tylko i wyłącznie od jego niezłomności - od wytrwałości i od wewnętrznej siły, energii, mocy. Woli życia, woli walki.</p><p>Będziemy w tym naszym dążeniu wystawiani na próby. Wątpliwości będą pojawiać się przy KAŻDYM naszym kolejnym kroku. Będą też momenty oświecenia - oznaczać ono będzie tworzenie się nowego systemu wartości, nowej struktury w ramach której będziemy mogli się poruszać... po to aby ją następnie zanegować to wszystko i uderzać dalej!</p><p>Jak w tym trybie nie zwariować? Wbrew pozorom podpalanie się jest złe. Gwałtowne wyskoki dają krótkotrwały efekt, spadek jest po nich bardzo mocny. Nie zabraknie nam emocji więc nie jest konieczne szukanie ich za wszelką cenę. Będziemy pełni emocji, emocje będą się z nas wylewać. Nie chodzi o to aby je tłumić - nie. Ważne jest po prostu aby nie dążyć do tego aby szukać ich za wszelką cenę, szczególnie, gdy jesteśmy w procesie twórczym. Ich będzie mnóstwo. Cała masa.</p><p>Będą zaś momenty kiedy potrzebny będzie strumień energetyczny. Strumień czystej, nieskrępowanej emocji. Strumień wielkiej energii. Kwestią treningu jest to aby umieć świadomie eksplodować, aby emocja nie wychodziła całkowicie spontanicznie.</p><p>Koncentracja energii. Zdolność skupienia energii w punkcie i sprawnego uderzenia jest kolejną istotą, podstawą sprawnego działania. Antena kierunkowa koncentruje energię i jest niewspółmiernie skuteczniejsza od dookólnej. Świadomość zachowania fal elektromagnetycznych jest bardzo pomocna w rozumieniu naszej siły i emanacji naszych działań, promieniowania naszej postaci.<br>Skrępowanie. Przezwyciężanie skrępowania wynikającego z licznych wątpliwości jest bardzo istotnym krokiem w osiąganiu zamierzonych celów. Prawdopodobnie najważniejszym. Osiąganie własnego potencjału oznacza wyzwolenie, totalne wyzwolenie - luz w ciele i umyśle. Skoro już poruszamy się w tych sprzecznościach (pozornych, one tworzą HARMONIĘ!) - warto zaznaczyć, że poczucie totalnego luzu połączone jest ze spięciem, koncentracją, stanem gotowości. Spięcie - luz, spięcie luz. Jak w tajskim boksie. Albo w grze na skrzypcach. Wolność, totalna, bezwzględna wolność! Spokój, energia, emocja. Niepokój. Spokój. Harmonia. Walka. Wiara. Siła. Wola mocy. Wola życia. I kosmiczny, niekończący się lot!</p><p>Dodam jeszcze słowo o rytmie. Puls, wewnętrzny plus, droblionnyj ritm, nasz zegar, który możemy regulować, podkręcać - niczym taktowanie procesora. Rytm to kosmos. Kosmos jest rytmem. Rytm to wieczność i my w tej wieczności. Rytm to siła, element, bez którego cała nasza walka zwyczajnie się nie uda. Rytm wprowadza nas w stan transu, stan nadświadomości. Rytm utrzymuje nas przy życiu i pozwala stabilnie dążyć do wieczności. Intonując rytm wewnątrz siebie, wchodzimy w stan jedności z całą przestrzenią. Całą magiczną przestrzenią. Odwagi!</p></div></div></div></div> </div> <section> <div class="mb-60 mb-xs-30"> <div class="media-list text comment-list"> </div> </div> <h4 class="blog-page-title font-alt">Leave a Comment</h4> <drupal-render-placeholder callback="comment.lazy_builders:renderForm" arguments="0=node&amp;1=129&amp;2=field_comments&amp;3=comment" token="blzmT8rLcZ6ZD43bM1zK2vj5-IxkE6pzZfDe4X0k89c"></drupal-render-placeholder> </section> Sat, 27 Dec 2014 14:12:19 +0000 Admin 129 at https://efir7.pl